Wyniki spółek za II kwartał okazały się w większości dobre. Prawie 60 proc. firm poprawiło zysk netto za cztery kolejne kwartały zakończone w czerwcu 2006 roku, w porównaniu z czterema kwartałami zakończonymi w marcu 2006 roku. Dla wielu spółek (m.in. banków, KGHM, TVN) odnotowane wyniki były najlepsze w historii lub bliskie rekordowym (np. Lotos, PKN Orlen). Jeśli wesprzeć te rezultaty wskaźnikami makro sugerującymi coraz wyższe tempo wzrostu gospodarczego, kontynuacja hossy na GPW wydaje się oczywista. Mimo to indeksy nie przekroczyły zanotowanych w maju szczytów i wcale nie jest przesądzone, że tak się stanie.

Są tego dwie ważne przyczyny. W pierwszych miesiącach 2006 roku kursy akcji rosły zbyt szybko. Sztandarowym przykładem był KGHM - kiedy na zakończenie sesji 11 maja akcje spółki kosztowały 135 zł, roczna zmiana kursu wynosiła 364 proc. Zysk przypadający na jedną akcję wzrósł w tym czasie o 68 proc. Teraz proporcje te nieco się zmieniły - roczny wzrost zysku zwiźkszył siź o 100 proc., roczna zmiana kursu spadła do 200 proc. Trwa zatem dostosowywanie się do tempa, w jakim rosną kursy i zyski.

Druga ważna przyczyna, dla której kursy nie rosną bez przeszkód, jest taka, że nie jesteśmy gospodarką zamkniętą. Pozytywne wewnętrzne trendy są zaburzone przez obawy o tempo wzrostu gospodarczego na świecie czy rosnące za granicą stopy procentowe. W przypadku niektórych dużych spółek stan światowej gospodarki ma istotniejszy wpływ na wyniki (np. KGHM, firmy paliwowe) niż szybko rosnący krajowy PKB.