Dziś na GPW pojawi się pierwsza spółka z Ukrainy. Warto pamiętać, że notowane będą prawa do akcji holenderskiego właściciela Astarty. W niedawnej ofercie publicznej za jego akcje płacono 19 zł (dolna granica widełek). Do inwestorów indywidualnych trafiło 1,25 mln papierów, a do instytucji - 3,75 mln.
- Astarta to firma o dobrych fundamentach finansowych - twierdzi Marcin Dybek z Centrum Analiz Finansowych EBIT. Przy cenie akcji równej 19 zł wskaźnik Cena/Zysk dla tej spółki wynosi 21,09 (średnia dla firm spożywczych to 19,28). Wskaźnik Cena/Wartość księgowa jest równy 7,94 (3,17). Z szacunków analityka, opartych na metodzie DCF (zdyskontowanych przepływów pieniężnych), wynika, że przez rok kurs papierów Astarty powinien osiągnąć 25,55 zł. A jaki będzie debiut? Tego żaden z ankietowanych przez "Parkiet" analityków nie chciał przewidzieć.
Astarta to czwarty producent cukru na Ukrainie. Dzięki pozyskanym w Polsce pieniądzom (95 mln zł) zamierza odegrać wiodącą rolę w konsolidacji ukraińskiego rynku. Chce wkrótce kupić 2-3 zakłady cukrownicze. Będzie też modernizować 5 posiadanych.
W zeszłym roku Astarta zarobiła na czysto 9,6 mln euro, przy 51,7 mln euro przychodów. Tomasz Kaczmarek, analityk DM BZ WBK (broker był jednym z oferujących papiery Astarty), podkreśla w raporcie o firmie, że na jej wyniki znaczny wpływ mają decyzje władz ukraińskich. Do 2010 r. firma jest zwolniona z podatku dochodowego, poza tym korzysta z licznych dotacji (2,33 mln euro w 2005 r.). Analityk zauważa też, że na poprawę zyskowności Astarty wpłynie w najbliższym czasie silny wzrost cen cukru z ostatnich miesięcy.