Deficyt budżetu po lipcu wyniósł 15,62 mld zł, czyli 51,1 proc. limitu z tegorocznej ustawy budżetowej - ogłosiło Ministerstwo Finansów. Niedobór w kasie państwa zmniejszył się w stosunku do czerwca o 2,04 mld zł. To rekordowy spadek, w porównaniu z poprzednimi latami. - Dochody idą dobrze, a wydatki były nieco niższe niż wcześniej ocenialiśmy - tłumaczy wiceminister Elżbieta Suchocka-Roguska.
Budżet zasiliła przede wszystkim jednorazowa wpłata z zysku NBP za 2005 r. (1,16 mld zł). Dane MF wskazują też na dobrą dynamikę dochodów podatkowych. W lipcu tegoroczne wpływy z CIT wzrosły o 1,72 mld zł, do 53,4 proc. planu. Z PIT - o 2,37 mld zł, do 55,6 proc. planu. Na VAT i akcyzie fiskus tylko w lipcu "zarobił" 10,89 mld zł, co zwiększyło wykonanie rocznego planu do 56,4 proc. - Z punktu widzenia budżetu lipiec był bardzo dobry. Nie tylko wydatki były trzymane w ryzach, ale znacząco wzrosły dochody. Choć przyjmuje się, że tegoroczne wpływy z VAT i CIT zostały przeszacowane, to budżet powinien się domknąć - mówi Jacek Kotłowski, ekonomista BRE Banku.
Do końca lipca rząd wydał 125,46 mld zł (55,6 proc. planu). Wciąż brakuje przychodów z prywatyzacji. Po siedmiu miesiącach rząd zrealizował tylko 5,5 proc. planu. W efekcie MF emituje coraz więcej obligacji (ich wartość od początku roku przekroczyła 130 proc. planu).
Ekonomiści spodziewają się, że także sierpień będzie dobry dla budżetu. Wtedy bowiem spółki Skarbu Państwa płacą dywidendy. Ale to IV kwartał pokaże, o ile deficyt będzie niższy od planu. - Spodziewamy się wtedy przyspieszenia wydatków, z uwagi na współfinansowanie przedsięwzięć ze środków Unii Europejskiej - przyznaje E. Suchocka-Roguska. Na rozpoczęcie inwestycji unijnych wydaliśmy w tym roku już 2 mld zł (120 proc. planu).
PAP