Ukraina i Rosja po rozmowach szefów rządów w Soczi osiągnęły porozumienie w sprawie cen gazu na obecny i przyszły rok. - Surowiec będzie sprzedawany po cenach rynkowych, a mechanizm ich kształtowania będzie przejrzysty - stwierdził po spotkaniu premier Ukrainy Wiktor Janukowycz. Politycy, którzy spotkali się na szczycie Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej, zapowiadali twarde negocjacje.
Taniej nie będzie
Szef ukraińskiego rządu przed wyjazdem do Soczi powiedział, że będzie starał się obniżyć cenę importowanego z Rosji gazu chociaż o jednego dolara.
- Zadaniem Janukowycza było zapewnienie regularnych dostaw surowca na ten rok i w najlepszym wypadku utrzymanie obecnej ceny w 2007 r. - stwierdził Władimir Niesterenko, analityk z grupy inwestycyjnej Concorde Capital. To, że o tańszych dostawach raczej nie będzie rozmów, wynikało również ze słów Michaiła Fradkowa, premiera Rosji, który przypomniał przed spotkaniem, że od stycznia Moskwa sprzedaje gaz według cen rynkowych. Na razie strony nie poinformowały o wysokości wynegocjowanych cen.
W umowie na dostawy rosyjskiego błękitnego paliwa na Ukrainę, zawartej na początku roku, ustalono cenę gazu na poziomie 95 USD za tysiąc m3. W sprzedaży surowca pośredniczy spółka RosUkrEnergo, należąca do Gazpromu i austriackiej grupy Raiffeisen Investment. - Dla Rosji podwyższanie cen gazu to element gry o pełną kontrolę rurociągów - uważa Tim Ash z funduszu inwestycyjnego Bear Stearns International. Według analityka, nowy ukraiński minister energetyki, Jurij Bojko, może poprzeć projekt utworzenia spółki z udziałem kapitału rosyjskiego, która zarządzałaby gazociągami na Ukrainie. Janukowycz poinformował przed wyjazdem do Soczi, że nie zrzecze się kontroli nad rurociągami kosztem niższych cen surowca.