Indeks cen konsumpcyjnych wzrósł w minionym miesiącu w Stanach Zjednoczonych o 0,4 proc., po 0,2 proc. w czerwcu - poinformował wczoraj Departament Pracy. Bez uwzględniania kosztów energii i żywności, a więc tak zwana bazowa inflacja, wyniosła 0,2 proc., co jest najmniejszym wzrostem cen konsumpcyjnych od lutego br.
Ta optymistyczna informacja o bazowej inflacji ukazała się dzień po rządowym raporcie z danymi, że niespodziewanie również na szczeblu hurtowym inflacja w Stanach Zjednoczonych została ujarzmiona. Obie te wiadomości potwierdzają prognozę szefa banku centralnego Bena S. Bernanke przewidującą spowolnienie inflacji i zapowiadają, że Fed może ponownie wstrzymać się od podnoszenia stóp procentowych na swoim najbliższym posiedzeniu wyznaczonym na 20 września. Taka decyzja członków Federalnego Komitetu Rynku Otwartego będzie niemal pewna, jeśli do tego czasu pojawią się informacje o spowolnieniu wzrostu gospodarczego w USA.
Ceny płacone amerykańskim producentom - również bez uwzględniania wytwórców żywności i energii - spadły w minionym miesiącu o 0,3 proc. Był to ich pierwszy spadek od października ub.r. To oznacza, że presja inflacyjna zaczyna słabnąć, co w konsekwencji powinno doprowadzić do wyraźnego zmniejszenia tempa wzrostu cen konsumpcyjnych. W Stanach Zjednoczonych w większości dotyczy to cen usług, które w 60 proc. składają się na indeks CPI. Brany pod uwagę jest szeroki wachlarz usług - od wizyt u lekarza przez przeloty lotnicze po bilety do kina.
Trafna prognoza
Jeszcze w komunikacie Fed opublikowanym po posiedzeniu z minionego tygodnia określono inflację w USA jako "podwyższoną" i stanowiącą ryzyko dla rozwoju gospodarczego. Mimo to bank centralny zdecydował się wtedy nie podnosić stóp po raz pierwszy od ponad dwóch lat. Uzasadniono to spodziewanym złagodzeniem inflacji w najbliższym czasie, spowodowanym wcześniejszym zaostrzaniem polityki pieniężnej i innymi czynnikami ograniczającymi popyt. I rzeczywiście, o ile zeszłotygodniowy raport o wynikach sprzedaży detalicznej zapowiadał dalsze silne zwiększanie wydatków konsumpcyjnych, to informacje nadchodzące od początku tego tygodnia wydają się przedstawiać mniej optymistyczny obraz amerykańskiego rynku. Potwierdzałoby to oczekiwania Fed, że wolniejsze tempo wzrostu osłabi inflację. Inwestorzy z rynku terminowego zakładają, że Fed do końca roku podniesie podstawową stopę do 5,5 proc., z obecnych 5,25 proc.