Reklama

"Drogie" kontrakty

Depozyt zabezpieczający dla kontraktów terminowych na WIG20 jest najwyższy od lat

Publikacja: 18.08.2006 08:07

Wstępny depozyt zabezpieczający dla kontraktów na indeks WIG20 wynosi obecnie 8,1 proc. Oznacza to, że inwestor, który na zakończenie dzisiejszej sesji otworzył pozycję (bez znaczenia długą czy krótką), musiał wpłacić na rachunek zabezpieczający 2390 zł (8,1 proc., z 29,5 tys. zł) od każdego kontraktu. To dużo, ale i tak mniej niż w ostatnim tygodniu lipca. Wtedy inwestorzy, aby otworzyć jeden kontrakt, musieli wnieść wstępny depozyt zabezpieczający, którego wartość przekraczała 2,6 tys. zł - najwięcej od kwietnia 2000 r. Obowiązujące obecnie duże kwoty zabezpieczeń, w głównym stopniu wynikają z wysokiej wartości kontraktów.

Depozyt zabezpieczający dla kontraktów terminowych ustala Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. Jest on podawany w procentach, a jego poziom zależy od zmienności notowań. Jeszcze dziesiźć miesiźcy temu (na początku października 2005 r.) wstępny depozyt zabezpieczający wynosił 5 proc. (około 1250 zł). W marcu 2003 r., tuż przed rozpoczęciem pierwszej fali trwającej hossy, depozyt kształtował się na poziomie 6,7 proc., a na otwarcie jednego kontraktu potrzebne było niewiele ponad 700 zł.

Rośnie wolumen i zmienność

Istotny, bo ponadtrzykrotny wzrost wartości wstępnego depozytu zabezpieczającego dla kontraktów na WIG20 na przestrzeni ostatnich 40 miesięcy, nie stał się przeszkodą dla wzrostu płynności tych instrumentów. Dla porównania w marcu 2003 r. wolumen obrotów omawianymi instrumentami wyniósł 278 tys. sztuk. W minionym miesiącu był prawie dwa razy większy (550,5 tys.). Wzrost ten jest wypadkową rosnącej liczby inwestorów, niższych prowizji maklerskich i wyraźnych trendów, ale także wysokiej zmienności notowań. Ta - mierzona wskaźnikiem analizy technicznej ATR (Average True Range) - dla ostatnich 10 sesji wynosi aż 3,5 proc. (w połowie czerwca było to nawet 4 proc.). W przeszłości tak wysokie poziomy były rzadkością. Z uwagi na wysokie kursy jeszcze bardziej rośnie zmienność wyrażona w punktach. Od kilku miesięcy oscyluje ona w okolicy rekordowego poziomu 100 pkt. Dla porównania najwyższa wartość tego wskaźnika z zeszłego roku to około 55 pkt.

Utrudnienia

Reklama
Reklama

dla dużych graczy

Wysoka zmienność co prawda przekłada się na większy wolumen obrotów, ale nie w wystarczającym stopniu. Konsekwencje tego są takie, że w trakcie sesji notowania najpłynniejszych kontraktów na GPW ulegają gwałtownym zmianom, różnice między zleceniami kupna i sprzedaży momentami sięgają kilku punktów, a pięć najlepszych ofert kupna lub sprzedaży opiewa z reguły tylko na kilkadziesiąt kontraktów.

Trudno jest obecnie otworzyć dużą pozycję bez wpływania na cenę (poślizgu cenowego). Pokazuje to obliczony przez "Parkiet" wskaźnik płynności, który zdefiniowaliśmy jako iloraz dziennego wolumenu i dziennej rozpiętości notowań. Wynika z niego, że na każdy punkt dziennej zmienności w ostatnim czasie przypada niewiele ponad 200 kontraktów (średnia dla 10 sesji to 274 kontrakty). Tak niskie wartości utrzymujące się przez kilka sesji z rzędu miały miejsce po raz ostatni na początku 2001 r. Jeszcze rok temu na każdy punkt dziennej zmienności przypadało od 600 do ponad 1000 kontraktów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama