Zysk netto największego środkowoeuropejskiego koncernu naftowego wzrósł w drugim kwartale z ubiegłorocznych 337 do 400 mln euro. Oz-nacza to skok o 19 proc. w górę. Dobry rezultat spółka zawdzięcza wysokim cenom ropy, które nakręciły wyniki zarówno pionu zajmującego się wydobyciem, jak i przetwórstwem surowca.
- Firma skorzystała na drogiej ropie, jednak jej wydobycie w Rumunii było trochę poniżej oczekiwań (OMV nabył w 2004 r. 51 proc. udziałów w wiodącej rumuńskiej spółce naftowej Petrom - przyp. red.) - twierdzi Tamas Pletser, analityk budapeszteńskiego Erste Banku, który zaleca utrzymywać walory OMV. - Inwestycje poczynione w tym kraju jeszcze nie w pełni się zwracają, a marża na produkcji rafinerii nie zachwyca - dodaje. Produkcja Petromu spadła w drugim kwartale z 340 tys. baryłek przed rokiem do 322 tys. To skutek wyczerpywania się złóż w regionie.
Wzrost zysku mimo wszystko miło zaskoczył, ponieważ siedmiu analityków ankietowanych przez agencję Bloomberga spodziewało się średnio, że przedsiębiorstwo zarobi 377 mln euro. Rynek jednak źle przyjął kwartalne sprawozdanie finansowe. Walory OMV spadły wczoraj o 1,3 proc. i tym samym papiery austriackiego koncernu naftowego można było kupić w czwartek o 9,4 proc. taniej niż na początku roku.
Mimo że marża w najbliższym półroczu nakładana na produkty OMV nie będzie tak wysoka jak w analogicznym okresie ubiegłego roku, gdy huragany zniszczyły instalacje w roponośnych regionach USA, to zdaniem prezesa koncernu, jeżeli cena baryłki surowca nie spadnie poniżej 65 dolarów, spółka zarobi w 2006 r. najwięcej w swojej historii.
Bloomberg