Po trzech sesjach na plusie wczoraj na światowych giełdach inwestorzy przystopowali z zakupami. Indeksy oscylowały wokół środowego zamknięcia, mimo spadku cen ropy naftowej, które osiągnęły poziom najniższy od dwóch miesięcy.
Niższe ceny surowca oznaczają osłabienie presji inflacyjnej i mogą skłonić Fed - amerykański bank centralny - by nie dokonywał kolejnych podwyżek stóp procentowych. Możliwe jednak, że po publikacji korzystnych danych o cenach producentów i konsumentów (we wtorek i w środę), inwestorzy mniej boją się inflacji, a bardziej zaczynają zwracać uwagę na tempo wzrostu gospodarczego, które powoli za Atlantykiem słabnie. Tak właśnie analitycy tłumaczyli wczorajszą przerwę w windowaniu indeksów.
Wśród spółek, których akcje cieszyły się największym wzięciem, znalazł się koncern komputerowy Hewlett-Packard. Dzień wcześniej firma przedstawiła kwartalne wyniki finansowe znacznie lepsze od oczekiwań analityków i zapowiedziała, że pobije prognozy także w bieżącym okresie. Papiery HP podskoczyły wczoraj o przeszło 5 proc. Spadkowiczom przewodził zaś motoryzacyjny gigant General Motors po niekorzystnej rekomendacji od JP Morgana. Bank zalecił redukowanie akcji GM, uznając, że po 60-proc. zwyżce w tym roku stały się relatywnie drogie. Na europejskich giełdach po dobrych wynikach HP powodzeniem cieszyły się wczoraj akcje spółek z sektora zaawansowanych technologii. Papiery Nokii oraz spółki STMicroelectronics, największego w Europie producenta półprzewodników, zdrożały po ponad 1 proc. Zdaniem analityków, papiery spółek high-tech mają teraz bardzo atrakcyjne wyceny, po tym jak w ciągu ostatniego półrocza były jedną z najgorszych lokat na rynku akcji.
Na drugim biegunie (największe zwyżki) były w ostatnich miesiącach tzw. akcje defensywne, m.in. spółek z sektora spożywczego i użyteczności publicznej. Teraz to się wyrównuje: wczoraj np. papiery koncernu energetycznego E. ON straciły prawie 2 proc., a Unilevera, produkującego m.in. zupy Knorr - prawie 1,5 proc.