Postępująca globalizacja, gwałtowny rozwój technik informatycznych i telekomunikacyjnych należą do najważniejszych przyczyn zauważalnych zmian w gospodarce światowej, które nie zawsze są wyjaśniane przez teorię ekonomii. Od ubiegłego roku mówi się o zagadce Alana Greenspana, do niedawna przewodniczącego Rezerwy Federalnej. Polega ona na tzw. odwróceniu krzywej dochodowości obligacji amerykańskich. Oprocentowanie obligacji 10-letnich okazało się niższe od oprocentowania obligacji krótkookresowych. Taka sytuacja miałaby prowadzić do nieuchronnej recesji w Stanach Zjednoczonych, tymczasem ma miejsce tylko pewne spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego.
Sam Alan Greenspan sytuację taką określił mianem "conundrum", czyli zjawiska sprzecznego z teorią i oczekiwaniami, które trudno wyjaśnić. Okazuje się, że w gospodarce światowej pojawia się więcej zagadek tego typu, nie tylko na rynkach finansowych.
Ekonomistów zastanawia utrzymywanie się inflacji na stosunkowo niskim poziomie przy szybkim wzroście gospodarczym, wysokich stopach procentowych banków centralnych i rekordowo wysokich cenach ropy naftowej. Doświadczenia krajów świata z przeszłości pokazują, że w takich warunkach albo wzrost gospodarczy bywał niższy lub ujemny, albo inflacja była znacznie wyższa.
Innym, trudnym do wyjaśnienia zagadnieniem jest trwający już kilkanaście lat bezrecesyjny wzrost gospodarczy Chin na poziomie bliskim lub nieco przekraczającym 10 procent rocznie. Najdłuższy okres bez recesji w Stanach Zjednoczonych wyniósł 12 lat. Czyżby Chiny nie podlegały prawidłowości cyklicznego rozwoju, która jest powszechnym doświadczeniem krajów o gospodarce rynkowej? A może cykl chiński miałby być nieporównanie dłuższy niż gdzie indziej? Albo też w Chinach nie ma prawdziwej gospodarki rynkowej?
W przypadku Chin mamy do czynienia także z obaleniem mitu, że bardzo szybkie tempo rozwoju gospodarczego jest przede wszystkim udziałem małych krajów. Prawidłowość taka obserwowana w Unii Europejskiej (Irlandia, Luksemburg, Finlandia) nie znajduje potwierdzenia na innych kontynentach. Obok Chin mit ten obalają także Indie i Brazylia. W takim świetle niepoważnie wyglądałoby argumentowanie, że Polska rozwija się wolniej niż np. kraje nadbałtyckie tylko dlatego, że jest znacznie od nich większa.