Reklama

Dużą liczbą firm GPW nie wygra

Duża liczba spółek notowanych na GPW jest tylko pozornie atrakcyjna z punktu widzenia inwestorów zagranicznych

Publikacja: 21.08.2006 09:51

W tym tygodniu zarząd GPW przedstawi wskaźnik, który ma służyć do porównywania naszej giełdy z giełdami regionu (Budapeszt, Praga i Wiedeń). - Nie będzie to nic nowego. Podobne narzędzie wykorzystywał poprzedni zarząd do oceny pozycji GPW w regionie. My je trochę zmieniliśmy. Dotychczas wskaźnik budowany był w oparciu o cztery kategorie, teraz będzie ich sześć. Zmieniona została też waga poszczególnych kategorii - powiedział. Prezes przyznaje, że po zmianie metodologii, GPW wypada gorzej na tle konkurencji. Dotychczas pod uwagę były brane z równymi wagami: kapitalizacja, obroty akcjami i kontraktami oraz liczba spółek. Teraz dodatkowo zostaną uwzględnione płynność (obrót/kapitalizacja) oraz przeciętna kapitalizacja spółki.

Najmniejsze spółki w regionie

Bez narodowych funduszy inwestycyjnych, na GPW na koniec czerwca (zmieniał się wtedy zarząd giełdy) były notowane 242 spółki (w tym sześć zagranicznych). Pod tym względem pozostałe giełdy regionu zostawiamy w tyle. Problem w tym, że kapitalizacja znacznej części krajowych spółek jest tak mała, że wyklucza je z grona firm, którymi interesują się inwestorzy międzynarodowi. W oczach tych graczy atrakcyjność GPW mierzona liczbą firm nie ma dużego znaczenia. Na dodatek, jeżeli odniesie się liczbę spółek do kapitalizacji czy obrotów okazuje się, że na parkiecie mamy najmniejsze przedsiębiorstwa, których akcje cieszą się najmniejszym zainteresowaniem w regionie. Średnia wartość obrotów akcjami przypadająca na jedną spółkę wyniosła w pierwszym półroczu 220 mln dolarów. W Budapeszcie jest ona 3,5 razy większa, w Wiedniu - 4 razy, a w Pradze prawie 5 razy.

W ogonie

pod względem płynności

Reklama
Reklama

Czy obroty rzędu 54 mld dolarów w pierwszym półroczu świadczą lepiej o płynność GPW, niż 33 mld dolarów o płynności giełdy węgierskiej? Niekoniecznie. Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że kapitalizacja polskich akcji wynosi 106 mld dolarów, a węgierskich tylko 32 mld dolarów, to wartość obrotów, a tym samym płynność, robi lepsze wrażenie na parkiecie budapeszteńskim. Tam obroty przekroczyły wartość rynkową przedsiźbiorstw. Można więc powiedzieć, że zawarte transakcje opiewały w jakimś okresie na wszystkie wyemitowane akcje, podczas gdy na GPW tylko na połowę z nich. Dla porównania płynności warto więc odnosić wartość obrotów akcjami do kapitalizacji. Zdanie to zdaje się podzielać zarząd GPW, który będzie teraz przywiązywał więcej wagi do tak skonstruowanego wskaźnika płynności.

Na Węgrzech więcej

kontraktów walutowych

Warszawa zajmuje silną pozycję, jeżeli chodzi o wolumen obrotów kontraktami terminowymi na indeksy (3,32 mln sztuk w pierwszym półroczu to prawie 9 razy więcej niż na Węgrzech i 36 razy więcej niż w Wiedniu). Jeżeli jednak spojrzymy na wolumen obrotów wszystkimi klasami kontraktów, to Warszawa spada na drugą pozycję (3,41 mln instrumentów). Liderem staje się giełda budapeszteńska, gdzie dużym zainteresowaniem cieszą się pochodne na waluty (5,32 mln sztuk). Łącznie inwestorzy zawarli na BSE 6,07 mln kontraktów. Z Budapesztem przegrywamy także na polu futures na akcje (372,3 tys. przy 82,8 tys. w Polsce). Na rynku opcji GPW przoduje pod względem instrumentów opartych na indeksach, ale już przegrywa z Wiedniem w przypadku opcji na akcje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama