W lipcu sprzedaż detaliczna była nominalnie o 12,6 proc. wyższa niż przed rokiem - oceniają analitycy bankowi. Specjaliści są dość zgodni, że nie ma zagrożenia dla trendu wzrostu sprzedaży przekraczającego 10 proc., który utrzymuje się od lutego br. Lekkie przyśpieszenie będziemy zawdzięczać temu, że przed rokiem wyniki handlu detalicznego były nieco gorsze (roczny wzrost wyniósł wówczas 5 proc.). Źródłem rosnącego popytu na towary konsumpcyjne są szybko rosnące dochody gospodarstw domowych. Świadczy o tym wysoki wzrost zatrudnienia i wynagrodzeń. Dane o sprzedaży detalicznej zostaną opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny w czwartek.
Dzień wcześniej Narodowy Bank Polski opublikuje wskaźniki inflacji bazowej w lipcu. Inflacja bazowa mówi o tym, jaki jest wzrost cen wynikający z czynników popytowych - bez uwzględnienia szybko drożejących (albo taniejących) towarów. Najważniejsza miara inflacji bazowej to tzw. inflacja netto (nieuwzględniająca zmian cen żywności i paliw). Zdaniem ekonomistów, roczna inflacja netto była w lipcu taka sama, jak miesiąc wcześniej. Wyniosła 1,0 proc. Znaczenie inflacji bazowej podkreślał ostatnio Dariusz Filar, członek Rady Polityki Pieniężnej. Według niego, przebieg inflacji bazowej będzie miał znaczenie dla terminu ewentualnych podwyżek stóp procentowych.