LPR przygotowała projekt uchwały, która wzywa rząd do rozliczenia prywatyzacji. Liga żąda oddania Skarbowi Państwa majątku wszystkich spółek, których prywatyzacja została przeprowadzona z naruszeniem prawa. Żadne nazwy firm jednak nie padły. Wicepremier Roman Giertych, szef LPR, poprosił premiera Jarosława Kaczyńskiego i wicepremiera Andrzeja Leppera o poparcie projektu.
Według posła LPR Wojciecha Wierzejskiego, chodzi przede wszystkim o prywatyzację firm strategicznych: paliwowych, energetycznych i banków. Według niego, rząd - w oparciu o raporty Najwyższej Izby Kontroli - powinien przygotować listę spółek sprzedanych z naruszeniem prawa i wystąpić do sądu o unieważnienie ich prywatyzacji. Chodzi nie tylko o przypadki korupcji, ale także np. o zaniżanie wartości spółek. Ile taka nacjonalizacja może kosztować Skarb Państwa? Tego przedstawiciele partii nie wiedzą. - Wartość odebranego majątku będzie większa niż wydatki na odszkodowania - zapewnia Wojciech Wierzejski.
- Przy wielu prywatyzacjach można znaleźć uchybienia. Dotyczą one np. wyceny udziałów czy wyboru doradcy prywatyzacyjnego - mówi Małgorzata Pomianowska, rzecznik NIK. - Jeśli ktoś się uprze, to każde uchybienie potraktuje jako prywatyzację przeprowadzoną z naruszeniem prawa - dodaje. W ostatnich latach NIK tylko raz chciała unieważnienia umowy prywatyzacyjnej - w sprawie łańcuckiego Polmosu.
- Cóż, zbliżają się wybory i politycy zachowują się jak jelenie na rykowisku. Robią wszystko, byle tylko łanie, czyli wyborcy, dali się skusić - tak pomysł Ligi komentuje Robert Gwiazdowski, szef Centrum im. Adama Smitha. - Projekt uchwały LPR przypomina mi leninowskie hasło: grab zagrabione! Przyznaję, że wiele prywatyzacji w Polsce mi się nie podobało, ale przekazywanie władzy w sprywatyzowanych spółkach ponownie w ręce państwa nic nie da. Państwo zawsze będzie gorszym właścicielem niż prywatny inwestor - dodaje Robert Gwiazdowski.
- Jeśli właściciel sprzedał swój majątek za tanio, można go uznać za głupca, ale nie można dążyć do unieważnienia jego decyzji - podkreśla Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". - Hasło, że majątek narodowy został wyprzedany za grosze i teraz będziemy go odbierać, brzmi przyjemnie dla niektórych grup wyborców - dodaje. Według niego, sprywatyzowany majątek można odebrać tylko i wyłącznie w sądzie, jeśli udowodni się, że inwestor przy jego zakupie złamał prawo.