W ostatnich miesiącach na łamach "Parkietu" przynajmniej kilkakrotnie starałem się przekonać czytelników, że zagrożenia inflacyjne w polskiej gospodarce są wciąż wyjątkowo słabe, a wzrost cen w kolejnych kwartałach będzie postępować bardzo powoli. Biorąc pod uwagę, że w lipcu zarówno inflacja, jak i ceny producentów okazały się znacznie wyższe, niż powszechnie oczekiwano, moje wcześniejsze argumenty mogą wyglądać nieprzekonująco. Mimo to będę obstawał przy swojej ulubionej mantrze, upierając się, że zagrożenia dla celu inflacyjnego są wciąż znikome.
W ostatnich latach prognozy rynkowe wskaźników inflacji okazywały się relatywnie celne. W rezultacie uczestnicy rynku przyzwyczaili się, że ostateczne dane o wskaźniku CPI były zgodne z wcześniejszymi przewidywaniami, a błąd sięgający 0,1 punktu procentowego uznawany był już za spore zaskoczenie. Na tym tle prognoza lipcowej inflacji wygląda wyjątkowo słabo - chociaż średnia prognoz polskich banków wyniosła 0,8 proc. (według ankiety "Parkietu"), wskaźnik CPI wyniósł 1,1 proc. r./r.
Co więcej, dotychczas za ewentualny błąd prognozy odpowiadały zazwyczaj wahania cen żywności lub paliw. Tym razem jednak zaskoczenie miało inne źródło i wynikało ze znacznych podwyżek opłat za połączenia internetowe, a także usługi telewizji kablowej oraz cyfrowej. Gdyby nie znaczne podwyżki w tych kategoriach, inflacja byłaby o około 0,3 punktu procentowego niższa, a więc dokładnie zgodna z rynkowymi prognozami. Jak zwykle, zaskakujące dane wywołały wiele różnych, często zaskakujących komentarzy i wyjaśnień. Co ciekawe, pojawiły się między innymi głosy, interpretujące wzrost cen usług internetowych oraz telewizji kablowej jako pierwsze oznaki materializującej się presji popytowej.
Jest to o tyle zaskakujące, że ceny w tych kategoriach trudno uznać za wyjątkowo wrażliwe na zmiany dochodów gospodarstw domowych. Mimo rosnących wynagrodzeń, a tym samym rosnącego popytu na tego typu usługi, konkurencja wymusza na firmach telekomunikacyjnych oraz dostarczycielach usług telewizji cyfrowej/kablowej utrzymywanie cen na niskim poziomie. Dlatego podwyżki odnotowane w minionym miesiącu prawdopodobnie miały związek nie tyle z rosnącym zapotrzebowaniem na powyższe usługi, lecz raczej odzwierciedlały zakończenie okresu trwania promocji w przypadku dostarczycieli połączeń internetowych.
Oczywiście wyjątkowo wysoka inflacja w lipcu będzie miała również wpływ na wskaźnik CPI w przyszłości. Wzrost cen usług internetowych oraz abonamentu telewizji cyfrowej spowoduje, że inflacja w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy może być o około 0,3 punktu procentowego wyższa, niż wcześniej oczekiwano. Jednak po tym okresie dynamika cen obniży się, powracając do pierwotnie przewidywanych poziomów.