Kłamstwo, fałszywe oskarżenia oraz zastraszanie zarzucił Leszkowi Balcerowiczowi, prezesowi Narodowego Banku Polskiego, szef sejmowej Komisji Śledczej ds. Banków i Nadzoru Bankowego, poseł PiS Artur Zawisza.
W niedzielę L. Balcerowicz poinformował, że oskarżył posła o zniesławienie i wystąpił do prokuratury. Chodziło o wypowiedź A. Zawiszy dla "Źycia Warszawy", w której powiedział, że trafiła do niego notatka sugerująca, że podczas prywatyzacji banku Pekao w 1999 r. mogło dojść do wręczenia łapówki w wysokości kilkudziesięciu milionów dolarów. Według gazety, w sprawę mieli być zamieszani Leszek Balcerowicz (wówczas wicepremier i minister finansów), Alicja Kornasiewicz (ówczesna wiceminister skarbu) i nieżyjący już oficer WSI.
"Leszek Balcerowicz kłamie. Twierdzi notorycznie, że został przeze mnie oskarżony o popełnienie przestępstwa natury korupcyjnej. Tymczasem moje wypowiedzi cytuje "Źycie Warszawy" z 19-20 sierpnia i nie zawierają one żadnego zarzutu wobec niego" - czytamy w oświadczeniu A. Zawiszy.
W poniedziałek prezes NBP stwierdził, że po raz pierwszy ktoś posunął się do takiej podłości, żeby oskarżać go o przyjmowanie łapówek. Według niego, jest to "haniebne oszczerstwo" i oczekuje, że prokuratura odpowiednio się tym zajmie.
Przed sprzedażą 52 proc. akcji Pekao włoskiemu banku UniCredit - według "Źycia Warszawy" - L. Balcerowicz i A. Kornasiewicz spotkali się w Paryżu z przedstawicielami inwestora. Z tego spotkania biorący w nim udział oficer WSI miał sporządzić notatkę, która znajduje się w archiwach.