Boom mieszkaniowy na rynku nieruchomości trwa w najlepsze, a ich ceny osiągają zawrotne kwoty. Na dużym popycie korzystają nie tylko deweloperzy, ale również pośrednicy. Ile wyniosły ich przychody z prowizji? Dokładną sumę trudno określić. Agencje nie są bowiem zobowiązane do podawania urzędom tego typu informacji, a Polska Federacja Rynku Nieruchomości (skupia około połowy działających w Polsce podmiotów) na razie tylko planuje stworzenie instytutu, który zbierałby dane na ten temat. Janusz Mit, rzecznik prasowy zrzeszenia, jest w stanie tylko powiedzieć o jednostkowych opłatach pobieranych przez pośredników. - Nie zmieniają się one od kilku lat i wynoszą około 2,5-3 proc. wartości nieruchomości dla nabywcy oraz tyle samo dla sprzedającego. Jak informuje Dominik Witkiewicz, analityk rynku agencji King Sturge, niższy procent można wynegocjować w przypadku powierzchni komercyjnych i przemysłowych. - Dotyczy to jednak tylko budynków o wartości kilkudziesięciu, a nawet kilkuset milionów euro - precyzuje.
Najwięcej do zebrania
w dużych miastach
Ceny za nieruchomości są różne w różnych regionach kraju. Według danych GUS, w ubiegłym roku najwięcej za mieszkanie trzeba było zapłacić w województwie mazowieckim. Metr kwadratowy kosztował tam 3761 zł, co oznacza, że przy okazji kupna-sprzedaży 100-metrowego mieszkania ponad 20 tys. zł zostawało u pośredników. Z kolei w województwie warmińsko-mazurskim na takiej samej transakcji agencja zarabiała około 5 tys zł.
W tym roku ceny są już o wiele większe, szczególnie w dużych miastach. Jak wynika z raportu portalu Szybko.pl o wtórnym rynku nieruchomości, w czerwcu br. za metr kwadratowy mieszkania w Krakowie trzeba było już zapłacić średnio 6126 zł, w stolicy zaś 6101 zł. Prowizja pośredników w przypadku 100-metrowego mieszkania zwiększyła się więc w tych miastach aż do około 35 tys. zł.