Taka jest konkluzja najnowszego raportu UBS. Analitycy szwajcarskiego banku ostrzegają, że nie należy na rynku surowców spodziewać się obfitości, ale też uspokajają, że nie grożą światu długotrwałe braki. Przypominają, że z cenami też nie jest najgorzej, bo po gwałtownym wzroście w minionych pięciu latach, wciąż po uwzględnieniu inflacji są one niższe niż w poprzednich cyklach zwyżkowych.
W najbliższym ćwierćwieczu wydobycie ropy naftowej i gazu ziemnego będzie musiało nieustannie rosnąć, by zaspokoić stale zwiększające się zużycie energii - prognozuje UBS. Postępujące uprzemysłowienie i szybko rosnące dochody ludności w krajach rozwijających się, zwłaszcza tych najludniejszych, będą powodowały ciągły wzrost popytu na surowce przez co najmniej 20 najbliższych lat. Natomiast niedoinwestowanie poszukiwań złóż podstawowych metali uniemożliwi szybkie zwiększenie ich produkcji. Od czasu do czasu będą pojawiały się braki na rynku, ale wyczerpanie zapasów w najbliższych 200 latach nam nie grozi.
Rosną zyski spółek
Rezultaty tego napiętego bilansu najlepiej są widoczne w wynikach spółek wydobywczych. Zysk Rio Tinto wzrósł o 75 proc., a Anglo American o 60 proc. Największa na świecie spółka z tej branży - BHP Billiton - przeznaczy 3 mld USD na skupienie akcji z rynku. Dzięki coraz wyższym cenom miedzi i rudy żelaza zysk australijskiej firmy wzrósł w minionym półroczu o 77 proc. Zysk netto spółki osiągnął rekordowy poziom 6,1 mld USD w okresie sześciu miesięcy, zakończonym 30 czerwca. Przed rokiem w takim samym czasie firma zarobiła 3,45 mld USD. Długotrwały boom na rynku surowców sprawił, że BHP padła ofiarą własnego sukcesu.
Górnicy zaostrzą protest?