Umocnienie dolara po dość słabych danych z rynku nieruchomości i spadek EUR oraz stały kiepski sentyment do naszego regionu i złotego są odpowiedzialne za słabość złotego. W środę złoty zaczął dynamiczniej osłabiać się pod koniec sesji, jednak poziom 3.9250 został przełamany po zamknięciu rynku i ruch w kierunku 3.94 był wynikiem realizacji stop-lossów.

Wygląda na to, że pojawiły się poważne obawy o kontynuacje ekspansji gospodarczej w Europie. Bardzo silny wpływ sektora eksportowego na wyniki makroekonomiczne Polski stanowi w naszej opinii czynnik ryzyka dla naszej waluty. W opinii wielu inwestorów osłabienie w Europie może przełożyć się na słabsze wyniki naszych eksporterów. Nie jesteśmy przekonani by taka sytuacja była obecnie poważnym zagrożeniem, jednak rynek może skupić swoją uwagę właśnie na tej kwestii.

Pogłoski o możliwości obniżenia ratingu Węgrom przez agencje Moody?s będą z pewnością ograniczać wszelkie umocnienie walut w regionie. Jedynie słabsze dane makroekonomiczne z USA i lepsze z Europy pomogą powrócić złotemu na nieco mocniejsze poziomy.

Dzisiejsze dane na temat bezrobocia i sprzedaży detalicznej prawdopodobnie nie będą miały wpływu na złotego, słabsza niż się oczekuje sprzedaż i słaby indeks IFO mogą pomóc niemieckim i polskim obligacjom, co powinno nieco wspierać złotego. Efekt w naszej opinii będzie bardzo krótkotrwały.

Spadek EURUSD, mimo nieznacznego osłabienia indeksu dolara oraz wzrost EURPLN pozwolił USDPLN sporo zyskać. Sądzimy, że poranne umocnienie złotego i lekka korekta na EURUSD, przed indeksem IFO, jeżeli nie będzie tak fatalny jak indeks ZEW, może zepchnąć USDPLN w okolice 3.05. Jednak każde umocnienie złotego w obecnej sytuacji powinno być wykorzystane do sprzedaży naszej waluty . (IDM/ISB)