Reklama

Analitycy o sprzedaży detalicznej i spadku bezrobocia

WARSZAWA, 24 sierpnia (Reuters) - W lipcu 2006 roku sprzedaż detaliczna wzrosła rok do roku o 11,0 procent, a miesiąc do miesiąca wzrosła o 1,0 procent, podał w czwartek Główny Urząd Statystyczny (GUS). Analitycy ankietowani przez Agencję Reutera prognozowali, że sprzedaż detaliczna zwiększy się w lipcu o 12,5 procent w skali roku.

Publikacja: 24.08.2006 11:26

GUS podał też, że zgodnie z oczekiwaniami, bezrobocie spadło w lipcu do 15,7 procent. W pierwszym półroczu nakłady inwestycyjne i inwestycje rozpoczęte wzrosły o 15,6 procent rok do roku, a nakłady brutto na środki trwałe zwiększyły się o 14,3 procent, podał GUS.

Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium:

"Choć dane były nieco słabsze, to nadal utrzymuje się dwucyfrowa dynamika wzrostu sprzedaży. Niższa w lipcu była sprzedaż samochodów i to głównie zaważyło na tych danych. Równocześnie wciąż silnie rośnie sprzedaż mebli i sprzętu RTV/AGD. Spadające bezrobocie, wcześniejsza waloryzacja świadczeń, zwiększające się kredyty dobrze rokują konsumpcji. Te dane zatem dobrze wpisują się w obraz rosnącej gospodarki i wskazują, że tegoroczny wzrost PKB powinien wynieść około 5 procent".

Lars Christensen, starszy analityk Danske Banku:

"Dane są nieco słabsze od prognozowanych, ale nadal zupełnie dobre. Trudno z 11-procentowego wzrostu wyczytać pogorszenie się nastrojów konsumentów. Kiedy spojrzy się na poszczególne czynniki, szczególnie wzrost przychodów i zamożności, to sprzyjają one konsumpcji prywatnej. Nie sądzę więc, by był to sygnał trwałego spowolnienia. Nie myślę też, by dane te miały natychmiastowe konsekwencje dla polityki monetarnej. Bank centralny, jak na razie, wstrzymuje się z działaniami i będzie to robił jeszcze przez jakiś czas. Dane te mogłyby ewentualnie opóźnić dyskusję o podwyżce stóp procentowych. Perspektywa ta jednak i tak jest odległa".

Reklama
Reklama

Monika Kurtek, Bank BPH:

"Mimo, że dynamika sprzedaży okazała się niższa niż przewidywał rynek, to i tak świadczy o wzrastającym tempie wzrostu popytu wewnętrznego, co dobrze wróży poziomowi konsumpcji w trzecim kwartale. Dzisiejsze dane nie powinny mieć wpływu na przyszłotygodniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej (RPP)".

Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku w Warszawie:

"Te dane o sprzedaży detalicznej to sygnał, że wzrost gospodarczy się stabilizuje. Od kilku miesięcy właściwie przyzwyczailiśmy się do tego, że dane nas cały czas pozytywnie zaskakiwały. To znak, że trzeci kwartał zaczyna się trochę gorzej, ale wzrost o około pięć procent w całym roku jest możliwy.

Spodziewam się bowiem dobrego wyniku inwestycji pod koniec roku, gdy pojawią się wypłaty unijne dla rolników, w przypadku których są teraz pewne opóźnienia. W sumie jednak te dane nie wnoszą nic nowego i nie powinny mieć większego wpływy tak na rynki, jak i politykę pieniężną.

W przypadku bezrobocia, spadek był rzeczywiście dramatyczny i pogłębił się z powodu migracji wakacyjnej za pracą. Dlatego w naszej opinii na koniec roku bezrobocie może być wyższe niż oczekuje tego ministerstwo".

Reklama
Reklama

((Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama