Przez lata marża odsetkowa, czyli różnica między oprocentowaniem kredytów i oprocentowaniem depozytów stanowiła główne źródło zarobków rodzimych banków. Po prostu, banki mało płaciły za przyjmowane wkłady, a "zdzierały" ze swoich klientów przy okazji udzielanych pożyczek. I choć sam mechanizm zmienił się w niewielkim stopniu, znacząco za to zmienia się struktura bankowych dochodów.
Kurczące się odsetki...
Coraz niższy poziom stóp procentowych banku centralnego i tak zwana ustawa antylichwiarska sprawiły, że spread między oprocentowaniem kredytów i depozytów zmniejszył się w ostatnich kilkunastu miesiącach o kilkanaście punktów procentowych. Dla klientów banków ta różnica może nadal być zbyt duża, ale dla banków już na pewno nie.
Wystarczy spojrzeć na ostatnie raporty kwartalne największych banków, by zauważyć, że zarabianie na odsetkach jest coraz trudniejsze. Trzy największe banki detaliczne (PKO BP, Pekao i BPH) znacząco zwiększyły portfel kredytowy, ale tylko BPH w pierwszych sześciu miesiącach mógł się pochwalić większymi niż rok wcześniej przychodami z tytułu odsetek. W PKO BP przychody tytułu odsetek w pierwszej połowie br. wyniosły 2,7 mld zł, prawie o 200 mln zł mniej niż rok wcześniej. Przychody Pekao w ciągu roku skurczyły się o 100 mln zł (z 1,95 do 1,85 mld zł.).
Niższe przychody obu banków nie przeszkodziły im jednak poprawić wyniki odsetkowe - PKO BP zarobił w ten sposób prawie o 60 mln zł więcej niż rok wcześniej, a w Pekao wynik z tytułu odsetek wzrósł w ciągu roku o 20 mln zł. Było to możliwe dzięki mniejszym kosztom odsetkowym poniesionym przez te banki (oznacza to, że wypłaciły one swoim deponentom mniej odsetek niż rok wcześniej).