Dopiero w połowie lat 90. zauważono, że groźne monopole istnieją nie tylko w tradycyjnym przemyśle, ale także sektorach określanych jako regulowane, opartych na kontrolowaniu infrastruktury. To nie tylko polska bolączka, ale problem całej Unii Europejskiej. Nikt dziś nie zbuduje od podstaw alternatywnej infrastruktury kolejowej czy energetycznej ze względu na bardzo wysokie koszty. Tam jednak, gdzie to możliwe, należy wprowadzać konkurencję. W większości sektorów tradycyjnie zamkniętych dla konkurencji zostały stworzone ramy prawne umożliwiające jej zaistnienie. Obecnie wyłączenia ustawowe spod jej reguł są raczej wyjątkami. Doskonały przykład stanowi Poczta Polska, która jest wypychana z rynku przez inne firmy. Jej ostatnim bastionem są przesyłki listowe, ale i na ten obszar - zgodnie z kalendarzem liberalizacji sektora pocztowego - będzie wchodziła konkurencja.
Jak pod względem monopoli infrastrukturalnych wyglądamy na tle innych państw regionu, z którymi w tym samym czasie rozpoczęliśmy transformację gospodarczą?
Porównywalnie. We wszystkich państwach łatwiej jest prywatyzować i liberalizować te sektory, w których nie ma monopoli sieciowych. Jednak naszą specyfiką są gminy. Dostały one majątek, w oparciu o który świadczą działalność gospodarczą. Z jednej strony gmina - mająca uprawnienia władcze wobec przedsiębiorców - jest organizatorem usług komunalnych, decydując o warunkach ich realizacji. Z drugiej zaś - takie usługi świadczy, bezpośrednio lub przez wyodrębnioną jednostkę organizacyjną. Taka sytuacja jest niebezpieczna z punktu widzenia konkurencji. Prywatnym firmom, z wyjątkiem może trudniących się wywozem śmieci, bardzo trudno wejść na kontrolowane przez samorządy rynki. To efekt błędnego myślenia, bo gminy nie muszą same świadczyć wszystkich usług dla mieszkańców. Rozumiem, że w dużych miastach łatwiej centralnie zarządzać usługami użyteczności publicznej, jednak w gminach powinno być więcej prywatnej gospodarki. Mam nadzieję, że świadomość władz samorządowych będzie ewoluowała w kierunku prywatyzacji.
Wróćmy do monopoli. Na których branżach Urząd powinien skoncentrować swoją uwagę?
Urząd antymonopolowy nie tworzy konkurencji, lecz pilnuje jej reguł. Promowanie konkurencji to zadanie dla regulatorów, którzy powinni narzucać reguły gry rynkowej na rynkach poddawanych liberalizacji, tak jak to obecnie czyni np. Urząd Komunikacji Elektronicznej. Także rząd ma swoje do zrobienia. Na przykład, nieporozumieniem jest to, że PKP Cargo - były monopolista na rynku towarowych przewozów kolejowych - jest w tej samej grupie co PKP Polskie Linie Kolejowe - spółka zarządzająca infrastrukturą kolejową i pobierająca opłaty za dostęp do niej.
Rząd powinien dążyć do rozdzielenia infrastruktury od działalności gospodarczej?