P4, spółka należąca do funduszu Novator (70 proc.) i Netii, która ma uruchomić usługi telefonii komórkowej, przyznała wczoraj oficjalnie, że nie zdąży wystartować z komercyjną ofertą w tym roku. Christopher Bannister, prezes i dyrektor generalny P4, twierdzi, że może się to udać dopiero w I kwartale 2007 roku, a nie - jak zapowiadał ostatnio - w IV kwartale tego roku.
Według Ch. Bannistera, przyczyną opóźnienia są długotrwałe procedury administracyjne. Firmie nie udało się do tej pory uzyskać wystarczającej liczby pozwoleń na budowę masztów telekomunikacyjnych. Jak powiedział wczoraj prezes P4, od początku roku spółka wystosowała 864 wnioski o wydanie decyzji środowiskowych. - To frustrujące, ale do tej pory dostaliśmy tylko 36 decyzji - powiedział Ch. Bannister.
Brak pozwoleń oznacza również, że P4 nie będzie w stanie wywiązać się z obowiązków nałożonych przez Urząd Komunikacji Elektronicznej (wówczas Urząd Regulacji Telekomuniacji i Poczty). W licencji wydanej spółce określono, że do końca tego roku P4 ma pokryć siecią obszar kraju obejmujący 16,6 proc. populacji. - Poinformowaliśmy UKE o sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. Potrzebujemy kilku - trzech, sześciu - dodatkowych miesięcy - szacował Ch. Bannister.
P4 wystąpiło do regulatora z wnioskiem o zmianę rezerwacji częstotliwości UMTS. Według prezes UKE, w przyszłości mogłoby zmienić harmonogram budowy sieci. - Podtrzymujemy jednak, że do końca 2008 r. obejmiemy siecią 50 proc. populacji - zapewnił prezes Bannister.
- Harmonogram budowy sieci został przygotowany przez operatora, wówczas Netię Mobile, a teraz P4, a potem dołączony do decyzji o wydaniu licencji. Będziemy to brać pod uwagę. Mamy też świadomość, że opóźnienie nie wynika z nieudolności zarządu. Nie jest naszym celem zniszczenie firmy na starcie, ale rozwój konkurencji - powiedział Jacek Strzałkowski, rzecznik UKE.