- To ogromne wyzwanie dla całej administracji - w taki sposób, najkrócej jak mógł, wiceminister gospodarki, Andrzej Kaczmarek, ocenił przyjęty przez Radę Ministrów tzw. program reformy regulacji. Jego realizacja potrwa do 2010 roku.

Pod wieloznaczną nazwą "reforma regulacji" kryją się planowane na najbliższe lata działania rządu, które mają ułatwić prowadzenie biznesu. Zdaniem ministra Kaczmarka, łatwiej ma być przede wszystkim małym i średnim firmom, które są szczególnie narażone na utrudnienia biurokratyczne, prawne czy fiskalne.

Przedstawiciele resortu poinformowali, że zyska na znaczeniu powstały w 2001 r. tzw. system oceny skutków regulacji. Do tej pory nie miał wielkiego wpływu na efekt końcowy, czyli ostateczne zapisy w ustawach. Teraz ma to się zmienić.

- Każdy projektowany akt prawny będzie poddany szczegółowej ocenie pod kątem jego wpływu na mikro-, małe i średnie firmy - zapewniali podczas wczorajszej konferencji prasowej przedstawiciele resortu gospodarki. Osiągnięciu tego celu mają posłużyć m.in. zmiany w konkretnych aktach prawnych. Właśnie trwa ich "identyfikacja". Przedstawiciele resortu gospodarki sugerują, że takich ustaw może być kilkadziesiąt. Akty prawne "namierzone" przez resortowych reformatorów to m.in. ustawy o księgach wieczystych, kosztach sądowych, zawodzie komornika i rejestrze sądowym (wszystkie w gestii resortu sprawiedliwości). Sporo pracy będą mieli także urzędnicy Ministerstwa Finansów, na celowniku bowiem odpowiedniego departamentu resortu gospodarki znalazły się szeroko rozumiane "regulacje podatkowe". Nie zapomniano o ministerstwach: Budownictwa (regulacje dotyczące inwestycji budowlanych), Pracy i Polityki Społecznej (regulacje rynku pracy) oraz o Urzędzie Zamówień Publicznych (ustawa o zamówieniach publicznych). Resort gospodarki pochyli się natomiast nad ustawą o swobodzie działalności gospodarczej. Przedsiębiorcy nie powinni jednak spodziewać się rewolucyjnych zmian natychmiast. Dość powiedzieć, że wspomniana "identyfikacja problemów" dopiero się rozpoczęła.

Warto wspomnieć, że "reforma regulacji" to nie odosobniony pomysł urzędników naszego Ministerstwa Gospodarki, ale konieczność dostosowania się do założeń Strategii Lizbońskiej i realizacja tzw. programu uproszczeniowego Komisji Europejskiej. Ta ostatnia zwróciła się do OECD o "przegląd regulacyjny" wszystkich nowych państw członkowskich UE. Analizy pokazują, że wszystkie te kraje mają plany poprawy jakości prawa, ale stan realizacji tych planów jest - delikatnie mówiąc - "zróżnicowany".