Przez cały miniony tydzień cena aluminium oscylowała w bardzo wąskim przedziale 2480 - 2485 USD za tonę, a więc praktycznie nie zmieniała się. Od połowy lipca zresztą wahania ceny tego metalu nie przekraczają stu dolarów i mieszczą się w granicach 2460 - 2570 USD za tonę. Takiej stabilizacji cenowej sprzyja równowaga utrzymująca się od pewnego czasu między podażą i popytem aluminium. Chiny, największy na świecie producent aluminium, systematycznie zwiększa jego produkcję, a popyt nie rośnie już tak szybko, jak w ostatnich latach. Chiny, które zużywają też najwięcej aluminium na świecie, podejmują różne kroki zmierzające do ochłodzenia

koniunktury, a w budownictwie Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii już widoczne są oznaki spowolnienia. W rezultacie rosną zapasy aluminium monitorowane przez światowe giełdy. W lipcu wyniosły 1,61 mln ton, o 1 proc. więcej niż w poprzednim miesiącu - poinformował wczoraj International Aluminium Institute z siedzibą w Londynie. W czerwcu zapasy te wynosiły 1,59 mln ton, a w lipcu ub.r. 1,83 mln ton. Zapasy zmniejszyły się zatem w ciągu roku

o 13,2 proc., a cena wzrosła w tym okresie o 31,8 proc. Liczby te nie zawierają danych z Chin.

Po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 2470 USD, o 15 USD mniej niż na piątkowym zamknięciu. W poniedziałek londyński rynek był nieczynny z powodu święta. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2480 USD za tonę.