Czy Iran zignoruje wezwanie do zakończenia prac nad wzbogacaniem uranu? Termin ultimatum postawionego przez Radę Bezpieczeństwa ONZ mija już dziś i niepokój, że tak właśnie może się stać, znów się nasilił. Było to też widać na rynku ropy naftowej - po dwudniowej przerwie notowania znów powróciły wczoraj do poziomu powyżej 70 dolarów za baryłkę. Ale tylko do czasu publikacji danych o stanie zapasów ropy i paliw w USA.
Rada Bezpieczeństwa ONZ grozi Iranowi sankcjami, jeśli ten nie przerwie prac mogących prowadzić do wytworzenia broni jądrowej. Inwestorzy boją się, że w odwecie Iran, który jest czwartym co do wielkości producentem ropy naftowej, może zakręcić kurki z surowcem lub zablokować strategiczną dla jego transportu cieśninę Hormuz. Stąd niepokój inwestorów.
Z drugiej jednak strony ropy na rynku jest coraz więcej, na co wskazują dane opublikowane wczoraj przez amerykański Departament Energii. Podał, że zapasy ropy w USA w minionym tygodniu zwiększyły się o 2,48 mln, do 332,8 mln baryłek, podczas gdy analitycy prognozowali spadek o 1,5 mln. Wbrew oczekiwaniom, wzrosły także zapasy benzyn - o 367 tys. baryłek, do 206,2 mln.
W efekcie po południu ceny ropy z dostawą w październiku na giełdzie w Londynie spadły do 69,67 USD za baryłkę, w porównaniu z 70,05 USD rano. Dzień wcześniej płacono po 69,86 USD, natomiast tydzień wcześniej ropa była o ponad dwa dolary droższa. Staniała m.in. dzięki temu, że huragan Enesto ominął instalacje naftowe na Zatoce Meksykańskiej.