Na rynkach zagranicznych od kilku sesji trwa wzrost. Zarówno jednak za oceanem, jak i na Starym Kontynencie najprawdopodobniej ma on charakter krótkoterminowy. S&P 500 kończy właśnie falę wzrostową wyższego rzędu, natomiast na rynkach środkowoeuropejskich kilka sesji temu rozpoczęła się korekta.
Po serii wzrostowych sesji S&P 500 w połowie ubiegłego tygodnia rozpoczął korektę. Sam początek bieżącego tygodnia przyniósł już jednak jej zakończenie i powrót zwyżek. Choć indeks zdołał pokonać ostatnie lokalne maksimum na poziomie 1302 punktów, to jednak wyraźnie widać osłabienie dynamiki ruchu, co sugeruje wyczerpywanie się potencjału wzrostowego. Teoretyczny zasięg obecnego impulsu można wyznaczyć na okolicę 1315-1325 punktów. Należy jednak zauważyć, że najprawdopodobniej będzie to już ostatni impuls w ramach obecnej fali wzrostowej rozpoczętej w połowie lipca. Biorąc pod uwagę średnioterminowe wykupienie rynku, w najbliższym czasie można spodziewać się odwrócenia tendencji. Obecnie jest jeszcze za wcześnie, by dokładnie określić zasięg przyszłego ruchu spadkowego, ale z pewnością nie powinien być mniejszy
niż 1265 punktów, a prawdopodobnie można spodziewać się silniejszej przeceny.
Na rynkach środkowoeuropejskich ponownie niewiele się dzieje. Choć w zeszłym tygodniu indeksy lekko zniżkowały, to od dwóch sesji nadrabiają straty. Podobnie jednak jak skala spadków nie była bardzo duża, tak i ostatni wzrost trudno uznać za oszałamiający. Wydaje się, że jego charakter jest raczej krótkoterminowy i w średnim terminie wciąż należy zakładać scenariusz spadkowy. Tak naprawdę jednak, przy niemal horyzontalnym rynku, trudno o precyzyjną prognozę w dłuższym horyzoncie
inwestycyjnym. Za spadkami