Polnord, który z firmy budowlanej ma się przeobrazić w centrum działalności deweloperskiej grupy Prokom, robi pierwszy krok w tym kierunku. Gdańska firma połączy się ze swoją spółką zależną - Polnordem-Dom.
Przejmowana firma działa głównie w Trójmieście i w Warszawie, świadcząc usługi deweloperskie. Polnord posiada już 100 proc. udziałów w Polnordzie-Dom, dlatego do przeprowadzenia fuzji nie będzie konieczna emisja akcji giełdowej spółki (jej kapitał zakładowy nie zmieni się).
Kolejnym krokiem w realizacji nowej strategii gdańskiego przedsiębiorstwa ma być przejęcie udziałów (49 proc.) w Fadesie Prokom Polska od inwestora strategicznego Polnordu - Prokomu Investments (PI). Wcześniej jednak największy akcjonariusz zamierza zwiększyć zaangażowanie w giełdowej firmie do ponad 50 proc. (teraz PI kontroluje 34,2 proc.). Prokom Investments ogłosi wezwanie do sprzedaży akcji Pol-nordu. Pierwotnie zapowiadał, że zrobi to do końca sierpnia i zaoferuje cenę równą średniemu kursowi spółki z 6 miesięcy poprzedzających wezwanie.
Informacja ta wywołała euforię wśród giełdowych graczy. 4 sierpnia (wówczas się ukazała) kurs Polnordu zyskał ponad 18 proc, (wyniósł 25,4 zł). Z prostych rachunków wynikało bowiem, że cena w wezwaniu może sięgać około 30 zł. Przed tygodniem Prokom Investments poinformował jednak, że ogłosi wezwanie dopiero miesiąc później. Opóźnienie tłumaczył wątpliwościami co do wpływu, jaki na cenę proponowaną przez PI mogłaby mieć cena emisyjna akcji serii F (w kwietniu Polnord sprzedawał nowe papiery po 10 zł).
O jakie wątpliwości chodzi? Prokom Investments konsultuje z KPWiG sposób wyliczenia średniego kursu Polnordu z ostatnich sześciu miesięcy. Zgodnie z ustawą o ofercie, do tych rachunków należy wykorzystać ceny rynkowe. "Statystyki GPW wskazują jako cenę rynkową cenę, która danego dnia (...) płacona jest za akcję danej spółki, bez uwzględnienia korekt wynikających ze zdarzeń korporacyjnych, takich jak na przykład ustalenie prawa poboru akcji nowej emisji czy też wypłata dywidendy, których dodatkowa wartość dla akcjonariuszy znajduje czasowe odzwierciedlenie w cenie akcji (...)" - tłumaczy Andrzej Podgórski, członek zarządu PI, w oświadczeniu przesłanym "Parkietowi".