Reklama

Nasza gospodarka rośnie na adrenalinie

Dlaczego urzędnicy Ministerstwa Zdrowia biorą na swoje barki obowiązki designerów?

Publikacja: 01.09.2006 08:55

Ministerstwo Zdrowia, jak wiele rządowych agend w naszym kraju, dość specyficznie rozumie swoją misję służenia obywatelom. Ostatni pomysł to zmiany prawne, zmuszające producentów alkoholi: piwa, wina czy wódki do umieszczania na opakowaniach wielkich napisów, informujących o szkodliwości czy niebezpieczeństwach związanych z konsumpcją tychże produktów.

Pierwsze pytanie, jakie nasuwa się w tej sytuacji myślącemu obywatelowi: - Dlaczego właściwie urzędnicy biorą na swoje barki obowiązki designerów, skoro mają tyle pola do popisu, jeżeli chodzi o naprawę systemu lecznictwa? Tu przecież wybitne zdolności kreacyjne również by się przydały. Choć prawda, rozgłos - motor ponowoczesnej cywilizacji - byłby zapewne niewspółmiernie mały w stosunku do włożonej pracy konceptualnej.

Jednak po chwili myślący obywatel (choć może nie tyle myślący, co po prostu postępujący według chwytliwej maksymy: bigger, better, faster, more!) zaczyna oswajać się z koncepcją, w myśl której większość spożywanych obecnie produktów niesie ze sobą śmiertelne zagrożenie. Ostrzegają przed tym liczne publikacje w prestiżowych magazynach, które jednocześnie (zapewne w ramach swoistej procedury wyparcia) zachwalają uroki ekstremalnych aktywności. Dlatego informacjami o szkodliwości warto opatrzyć też wędliny, słodycze, słodzone napoje, a najlepiej wszystko, oprócz kaszy manny.

W tej chwili myślącemu obywatelowi wszystko łączy się w spójną całość. Po prostu konsumpcja kiełbasy z naklejonym ostrzeżeniem o możliwości zejścia z powodu przytkanych cholesterolem tętnic staje się częścią tzw. lifestyle?u. Jest "trendy" i "na topie". Przeżuwanie flaka wypełnionego świniną niebotycznie podnosi poziom adrenaliny, a później daje przyjemne poczucie odprężenia. Przy okazji także kopa do dalszej korporacyjnej pracy. Jakże to nowatorskie w porównaniu ze spożyciem zwykłej pasztetowej, przy trawieniu której obywatel tylko się rozleniwia. Podobnie ekstremalnie może się poczuć konsument batona, czując, jak przezwycięża strach przed zżerającą jego uzębienie próchnicą. Po takim akcie pogardy dla doczesności zapewne można i góry przenosić, a co dopiero dokonać kwartalnego bilansu finansów spółki.

Ja sam zaś, jako myślący obywatel, zauważam, że podobnymi do proponowanych przez Ministerstwo Zdrowia insertami można opatrzyć produkty bardziej ulotne.

Reklama
Reklama

Na przykład programy informacyjne, których przetrawianie wprowadza w stan permanentnego stresu, ewentualnie permanentnej furii - w tym przypadku ostrzeżenia powinny informować również o niebezpieczeństwach czyhających na osoby nie biorące bezpośredniego udziału w konsumpcji. I tu, jak czytelnicy "Parkietu" zapewne zauważają, misternie budowana koncepcja spisku resortowo-medialno-korporacyjnego, mającego doprowadzić do dwucyfrowego wzrostu gospodarczego, łamie się niczym słomka.

Bo komu tak naprawdę zechce się wypruwać żyły po obejrzeniu wieczornych "Wiadomości".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama