Reklama

Przegląd prasy

Publikacja: 02.09.2006 09:11

WirtschaftsWoche 1 września 2006

Czy kupować surowce?

Rynek surowców stoi w obliczu boomu, który będzie trwał przez 20 lat? Czy może ich blask już nieco przybladł? Jaką pozycję powinien zająć teraz inwestor? Wielu Niemców we wschodnich landach zaczyna już przyspawywać włazy do studzienek kanalizacyjnych, a w Brandenburgii kradzieże wszelkiego rodzaju metalowego złomu wzrosły od 2001 r. ośmiokrotnie. W Polsce co jakiś czas gotowe do drogi lokomotywy z wagonami stoją w bezruchu na stacjach, bo nie mają po czym jechać. Koniunkturę na szyny kolejowe nakręca popyt na stal zgłaszany przez Chiny i Indie, gdzie od początku

2004 r. zwiększył się o ok. 130 proc. Czy inwestor powinien wskakiwać do rozpędzonego składu zmierzającego w kierunku wyższych cen surowców? - Wszystko zależy od tego, co chcemy kupować - twierdzi Eugen Weinberg, analityk DZ Banku. Jego zdaniem, podczas gdy nikiel, miedź i cynk to opcja dla odważnych, to inwestycje w ropę, gaz, węgiel i uran wiążą się już z mniejszym ryzykiem.

Handelsblatt 1 września 2006

Reklama
Reklama

Co z rentownością obligacji?

Umacniające się waluty i zmniejszające się ryzyko pozwoliły w ubiegłym roku inwestującym w obligacje denominowane w walutach krajów rozwijających się na wygenerowanie sporego zysku - nawet rzędu 20 proc. Zdaniem wielu ekspertów, takie wyniki trudno będzie osiągnąć w tym półroczu. - Jeżeli sytuacja gospodarcza w Stanach Zjednoczonych będzie się dalej pogarszać, to jej niższa dynamika rozwoju wpłynie na osłabienie kursów walut rynków wschodzących - twierdzi Stefan Kolek, specjalista zajmujący się krajami rozwijającymi się w Hypo-Vereinsbanku. Michael Hasenstab, menedżer funduszu inwestycyjnego Templeton Global Total Return, widzi sprawę jednak inaczej. Jego zdaniem, w miarę jak deficyt na rachunku obrotów bieżących USA będzie się powiększał, a eksport z krajów rozwijających się będzie rósł, to waluty nowych gospodarek będą się dalej umacniać. Dlatego kupuje przede wszystkim koreańskiego wona, chińskiego jena i indyjską rupię.

Financial Times Deutschland 1 września 2006

Rynek zignorował Tricheta

Prezes EBC wyraźnie zasygnalizował, że należy się liczyć z podwyżką stóp procentowych w następnym miesiącu. Wypowiedź ta nie odbiła się jednak szerokim echem na rynkach. W pewnym momencie za euro trzeba było zapłacić 1,288 dolara, ale już ok. 20.00 wieczorem w czwartek wystarczyło 1,2796. To nawet mniej niż w środę. Analitycy mieli problemy z sensownym wytłumaczeniem tego zjawiska. - Reakcja rynku jest zdumiewająca, ponieważ Trichet nie mógł bardziej dosadnie zasugerować rychłej podwyżki stóp procentowych - twierdzi Karsten Linowsky, analityk w Credit Suisse. Zdaniem ekspertów, wspólna waluta jest na tyle droga, że zabrakło chętnych, którzy by tym razem podbili jej kurs.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama