Skończył się sierpień i przez rynek tradycyjnie przetoczyła się fala podsumowań miesiąca. Tradycja zobowiązuje, ale akurat tym razem podawanie miesięcznej zmiany indeksu WIG20 zupełnie nie odzwierciedlało tego, co działo się na rynku w ostatnich tygodniach. Miesięczne stopy zwrotu w ostatnich dwóch miesiącach zdeterminował lipcowy gwałtowny wzrost i jego równie szybkie załamanie na samym początku sierpnia. Już od 3 sierpnia na GPW zapanował marazm, podyktowany m.in. zarówno układem giełdowego kalendarza, jak i po prostu wakacjami.
W Stanach Zjednoczonych koniec wakacji wyznacza poniedziałkowe święto Labor Day, które dla GPW będzie prawdopodobnie szczytem marazmu. Wakacje na warszawskiej giełdzie skończą się też zapewne w pierwszej połowie września, ale czy musi oznaczać to powrót do znacznie większej zmienności, czy jedynie powrót na parkiet zleceń znacznie większej wartości, generujących obroty rzędu 1 mld zł i wyraźnie ukazujących aktywność największych funduszy?
Pytanie dość trudne, bo giełdy trochę się zmieniły w ostatnich latach i choćby tylko możliwość błyskawicznego przepływu globalnego kapitału na drugi koniec świata powoduje często ogromne rozchwiania na rynkach finansowych. Szczególnie narażone są na to znacznie mniej stabilne rynki wschodzące. Stabilne długoterminowe trendy odeszły już chyba bezpowrotnie w zapomnienie.
Model pomoże
Bardzo wiele zarówno na temat przyszłości, jak i przeszłości powie nam modelowy przebieg wartości indeksu WIG20, wyrysowany na podstawie średniej z tygodniowych zmian wartości indeksu w latach 1995- -2005. Publikowaliśmy już ten wykres na początku roku i choć nigdy nie odważyłbym się go stosować jako szklaną kulę, to jako narzędzie pomocne przy timingu (nie tylko na GPW) dość często potwierdza swoją skuteczność. Gdy nałożymy tegoroczny wykres WIG20 na ten model, to pierwsze co rzuca się w oczy, to przesadna skala euforycznych zwyżek, rozpoczęta w kwietniu, oraz analogiczne paniczne załamanie w czerwcu. Z modelem rynek nie zgrał się również w lipcu, gdy byliśmy najsilniejszym z emerging markets, a WIG poprawiał szczyty hossy. Kara przyszła błyskawicznie. Każdy z tych ruchów miał uzasadnienie w polityce monetarnej amerykańskiego Fedu, w kondycji polskiej gospodarki, czy też w opublikowanych wynikach rodzimych największych blue chips oraz dziesiątkach innych argumentów. Okazuje się jednak, że w oderwaniu od tego informacyjnego szumu, WIG20 po 8 miesiącach tego roku jest niemal co do punktu na poziomach wyznaczonych przez modelowy przebieg indeksu, a większość sierpnia, zgodnie z tradycją, spędził w konsolidacji. Zadziwiający zbieg okoliczności...