O 6,1 proc., do 113,9 zł, wzrósł wczoraj kurs akcji KGHM, szóstego na świecie producenta miedzi. Zwyżka notowań walorów jednej z największych spółek notowanych na warszawskim parkiecie przyczyniła się do wzrostu obrotów i głównych indeksów GPW. Analitycy nie są pewni, co było głównym motorem poniedziałkowego skoku kursu papierów KGHM. - Prawdopodobnie to wzrost cen miedzi na światowych rynkach. Możliwe też, że bezpośrednim impulsem był jakiś pozytywny raport analityczny - ocenia Andrzej Powierża z BDM PKO BP. - Wcześniej większość analityków oczekiwała spadku cen surowca, jednak to nie nastąpiło. Być może któreś z biur teraz zaktualizowało oczekiwania - dodaje.
Cena miedzi na Londyńskiej Giełdzie Metali wzrosła wczoraj do 7660,5 z 7600,5 dolara za tonę z powodu obawy o stan zapasów i strajki w południowoamerykańskich kopalniach. W piątek zakończył się trwający przeszło 3 tygodnie strajk w największej na świecie chilijskiej kopalni miedzi Escondida. To jednak ustabilizowało rynek tylko na chwilę, gdyż szefowie pozostałych południowoamerykańskich kopalni zapowiedzieli, że czekają ich negocjacje z załogami. "Uwzględniwszy fakt, że rynek jest bardzo wrażliwy na zaburzenia w dostawach, kolejne strajki mogłyby bardzo niekorzystnie wpłynąć na nastroje" - napisali analitycy Deutsche Banku.
Pojawiły się też obawy o zapasy tego metalu przechowywane w chińskich magazynach. W ubiegłym tygodniu ich ilość spadła do najniższego poziomu od dwóch miesięcy, a według analityków, wrzesień rozpoczyna sezon, w którym jest najwyższy popyt na ten surowiec.
Zdaniem Flawiusza Pawluka, analityka DI BRE Banku, przyczyn ponad 6-proc. wzrostu kursu KGHM nie należy upatrywać tylko w zwyżce notowań surowca. - W ostatnich dwóch tygodniach spółka sporo traciła. Prawdopodobnie teraz goni rynek - ocenia analityk.
Reuters