Wniosek o wotum nieufności złożyła jeszcze przed wakacjami Platforma Obywatelska. Z sejmowej arytmetyki wynika, że nie ma on szans na poparcie. Przeciwko będą głosować zarówno LPR, jak i Samoobrona, choć partia Andrzeja Leppera miałaby powody, by odwołać Wojciecha Jasińskiego.
Od kilku tygodni widać tarcia w koalicji między Samoobroną a PiS. - Są nieporozumienia, ale to nie powód, by poprzeć wniosek o odwołanie ministra i tym samym zerwać koalicję - twierdzi Krzysztof Filipek, poseł Samoobrony.
Porażki Samoobrony
Kilka miesięcy temu Samoobrona proponowała, by rekomendowane przez nią osoby zasiadały w radach nadzorczych m.in. PKO, KGHM i PGNiG. Samoobrona chciała, by 20 proc. stanowisk w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa pochodziło z jej nominacji. Na pragnieniach się skończyło. Przedstawiciele PiS twierdzili wówczas, że nie ma mowy o wpisaniu do umowy koalicyjnej aneksu, mówiącego o parytecie stanowisk w spółkach SP. Pod koniec sierpnia, gdy ważyła się sprawa powołania nowego członka zarządu PZU, Samoobrona chciała, by stanowisko to objął Dariusz Jesiotr, jeden z doradców ekonomicznych partii. Minister skarbu powołał jednak Mirosława Panka.
- Mimo ostrej retoryki między partiami rynek nie wierzy w rozpad koalicji - mówi Marcin Mrowiec, ekonomista banku BPH. - Wahania rentowności obligacji mieszczą się w granicach "szumu rynkowego". Można uznać, że weekendowa wymiana ciosów między koalicjantami nie wpłynęła znacząco na rynek - dodaje.