W 1998 roku Bank Anglii uniezależnił się od rządu w podejmowaniu decyzji w sprawie wysokości stóp procentowych. Polityka monetarna prowadzona przez bank centralny ma prowadzić do osiągnięcia korzystnych warunków dla wzrostu gospodarczego. Ma temu służyć utrzymywanie stabilności cen. Cel inflacyjny jest ustalany przez rząd. Obecnie wynosi 2 procent z dopuszczalnym przedziałem wahań w granicach od 1 do 3 procent.
Jeżeli bank centralny straci kontrolę nad inflacją i doprowadzi do wychylenia się jej poza wyznaczony korytarz, prezes Banku Anglii musi napisać wyjaśnienie do ministra skarbu, dlaczego do takiej sytuacji doszło i zaproponować działania mające na celu przywrócenie inflacji do pożądanego poziomu.
Dlaczego warto o tym przypomnieć? Niewykluczone że pełniący od czerwca 2003 roku funkcję szefa Banku Anglii, Mervyn King, powoli układa w głowie treść takiego listu - wyjaśnienia. Otóż wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych w Wielkiej Brytanii przekroczył w maju cel inflacyjny, a sierpniowa projekcja przewiduje, że możliwy jest dalszy wzrost inflacji. Ryzyko opuszczenia dopuszczalnego przedziału wahań już dawno nie było tak duże.
Wśród głównych czynników powodujących wysokie tempo wzrostu cen wymienia się przede wszystkim rosnące notowania ropy naftowej. Sytuacji towarzyszą coraz większe obawy o wystąpienie efektów drugiej rundy, a więc przełożenia się wyższych cen energii na presję płacową.
Perspektywy przyszłego kształtowania się cen energii wyglądają optymistycznie. Choć należy się spodziewać wyhamowania tempa ich wzrostu, to niepewność pozostaje nadal duża. Ponadto obserwowany jest znaczny wzrost cen importowanych towarów i usług, które wcześniej pozostawały raczej stabilne. Jest to również konsekwencją wyższych cen energii oraz innych surowców.