Prawdopodobnie od października inwestorzy będą mogli zawierać transakcje pakietowe instrumentami pochodnymi, notowanymi na Giełdzie Papierów Wartościowych. Zmiany w regulaminie giełdy (polegające na wyszczególnieniu opłat od nowych operacji) zatwierdziła na ostatnim posiedzeniu Komisja Papierów Wartościowych i Giełd. Decyzja ta wkrótce powinna trafić do GPW. Organizatorowi obrotu pozostanie jeszcze dodanie odpowiednich zapisów do "Szczegółowych zasad obrotu giełdowego" (ich KPWiG nie zatwierdza) i pakietówki na rynku pochodnych staną się możliwe.
Prośby z zagranicy
Dlaczego dopiero teraz? Jarosław Ziębiec, szef Zespołu Instrumentów Pochodnych GPW, twierdzi, że wcześniej do giełdy nie docierały sygnały o zapotrzebowaniu na takie transakcje. Teraz zgłaszają je inwestorzy zagraniczni. - Głównie z Londynu - mówi. - Są oni zainteresowani zawieraniem transakcji naszymi pochodnymi, ale nie interesują ich małe pozycje. Otwarcie dużej pozycji - na kilkaset lub kilka tysięcy opcji czy kontraktów - po jednej cenie, a tego z reguły oczekują, jest u nas niemożliwe - dodaje. Według naszego rozmówcy, jeżeli GPW nie stworzy im możliwości zawierania takich transakcji poza sesją, to bźdą to robić na innych rynkach. - Z informacji, które posiadam, wynika, że od czasu do czasu dochodzi do transakcji derywatami na instrumenty z GPW na rynkach pozagiełdowych w Londynie czy w Wiedniu - mówi J. Ziębiec.
Potwierdza to Marek Suchowolec z BRE Banku (animator rynku opcji na GPW). Według niego, wolumeny w takich transakcjach zaczynają się od około 500 opcji. Najczęściej wykorzystywane są opcje, których cena wykonania jest zbliżona do rynkowej wartości indeksu WIG20 (opcje at-the-money).
Ważna rola animatora