Z jednej strony powinienem się cieszyć, że coraz większą uwagę szerokie grono inwestorów musi przywiązywać do rynku kontraktów terminowych, które są moim konikiem. Z drugiej jednak strony moment, w którym kontrakty przekraczają granicę między naśladowaniem rynku kasowego a kształtowaniem jego poziomów, staje się trochę trudny do opisywania. Na GPW jest to tym trudniejsze, że nawet na sesjach zdominowanych przez transakcje arbitrażowe niemal wszystkie "niebranżowe" media i serwisy publikują komentarze, które w naprawdę wyszukany sposób potrafią uzasadnić, dlaczego fundusze kupowały/sprzedawały akcje. Litania zgranych argumentów zaczyna się od danych makro, a kończy na amerykańskich indeksach, ale trudne słowo "arbitraż" pada naprawdę rzadko. Media chcą dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, których często traktuje się jak "idiotów" (za przeproszeniem) i nie wolno używać tak trudnych określeń. Słowo arbitraż, podobnie jak aprecjacja, należy do tych zakazanych i po dzisiejszej sesji w wielu gazetach ponownie się nie ukaże.
A to właśnie ponownie arbitraż ustawił notowania na GPW. Po piątkowej sesji, gdy inwestorzy wykorzystywali 30-pkt dodatnią bazę dzisiaj przyszedł czas na zamykanie części z tych pozycji, tym bardziej że LOP przekroczył po południu 48 tys. szt. i trzeba już zacząć myśleć o opuszczaniu wygasającej serii, o ile zgodnie z założeniem arbitrażu ma to być inwestycja pozbawiona ryzyka.
Fundusze wykorzystujące arbitraż były wczoraj praktycznie jedynym większym inwestorem. Obroty przez większość dnia były najniższe od dwóch tygodni, a do tego aktywność skoncentrowana była w 1/3 na akcjach KGHM. Warto na koniec wspomnieć co tak naprawdę "uruchomiło" falę zamykającą pozycję arbitrażystów. Były to koszty pracy w USA, które w II kw. zrewidowano na 4,9 proc., a w I kw. aż na 9,0 proc. W ciągu ostatniego roku koszty pracy wzrosły najwięcej w ostatnich 16 latach i widmo inflacji znowu straszy. Właśnie po tej publikacji kontrakty zmniejszyły bazę i arbitraż wszedł do gry.
Przy tej ilości otwartych pozycji na wygasającej za tydzień serii z arbitrażem będziemy się zmagać jeszcze cały przyszły tydzień. W tym czasie należy z dystansem podchodzić do interpretowania wyniku sesji i większą wagę przykładać do tego, jaki przebieg miały notowania, a nie tylko jak się skończyły.