W branży pod koniec 2005 r. było zatrudnionych 233 tys. osób. - Liczba stanowisk spadnie w tym roku o ok. 3 proc. - szacuje Bernhard Schareck, prezes niemieckiego związku ubezpieczycieli GDV. Ta liczba to wynik ankiety przeprowadzonej wśród menedżerów niemieckich spółek ubezpieczeniowych. Eksperci z organizacji usługodawców Verdi są mniej "optymistyczni". - W ciągu dwóch do trzech lat z sektora będzie musiało odejść przynajmniej 20 tys. osób - twierdzi Uwe Foullong, członek jej zarządu, odpowiedzialny za branżę ubezpieczeń.
To nie ten styl
Dość stabilne do tej pory posady w sektorze ubezpieczeń zostały zagrożone. - Zwolnienia nie są popularne w tej branży - twierdzi Schareck. Sygnał do redukcji dał jednak jej lider - Allianz. Największy europejski ubezpieczyciel pod koniec czerwca zapowiedział, że chce zmniejszyć zatrudnienie do 2009 r. o 4,2 proc. W niemieckich oddziałach Allianza pracę miało stracić 5000 osób, a w należącym do spółki Dresdner Banku planowano likwidację kolejnych 2480 etatów. Konkurencja natychmiast zareagowała. AMB Generali, Ergo oraz krajowy oddział Zurychu zapowiedziały, że skreślą po tysiąc stanowisk, a Gering/HDI chce się pozbyć 1,8 tys. pracowników.
Nie będzie tak źle?
- Dzwony biją na alarm, jednak za głośno i fałszywie. Niepotrzebnie powstaje dramatyczne wrażenie - twierdzi Schareck. Jego zdaniem, tylko jedna firma przedstawiła jednoznaczny plan restrukturyzacji, a reszta jedynie nadmieniła, że planuje zwolnienia. Prezes GDV zaznacza, że do tej pory branża radziła sobie z trudnościami, nie posuwając się do wypowiedzeń, więc ma nadzieję, że i tym razem uda się uniknąć redukcji. - Branża jest w dobrej kondycji finansowej i ma nadzieję na dalszy rozwój - mówi Schareck.