Sejm odrzucił w piątek zgłoszony przez PSL projekt nowelizacji kodeksu pracy, zakładający wzrost wynagrodzenia za pracę w nadgodzinach. Zgodnie z projektem, dodatek za pracę w godzinach nadliczbowych w nocy, święta i niedziele miałby wynosić 150 proc. normalnej stawki (obecnie to 100 proc.), a w pozostałe dni - 100 proc. zamiast obecnie obowiązujących 50 proc.

Przeciwko projektowi opowiedział się zarówno PiS, rząd, jak i środowiska przedsiębiorców. W oficjalnym stanowisku Rada Ministrów zaapelowała do posłów o zakończenie prac nad projektem. Podkreślała, że wzrost stawek za nadgodziny spowoduje spadek konkurencyjności polskich przedsiębiorców. Natomiast Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" wyliczyła, że proponowane przez PSL zmiany w prawie spowodują wzrost kosztów wynagrodzenia o prawie 2 proc. Według jej szacunków, dla firm oznaczałoby to zwiększenie o 300 mln zł miesięcznych kosztów z tego tytułu. W skali roku przedsiębiorców nowelizacja kosztowałaby ok. 3,6 mld zł. W Unii Europejskiej wysokość dodatków za pracę w nadgodzinach jest różna. W większości państw wynosi maksymalnie 100 proc., w Grecji - 75 proc., a w Wlk. Brytanii - 50 proc.

Posłowie mieli w piątek rozpatrzyć poprawkź Senatu do ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania, która ograniczała do maksymalnie 8 lat okres, na jaki SKOK-i będą mogły bez ograniczeń udzielać kredytów mieszkaniowych. Głosowanie odbyło siź już po zamkniźciu gazety. Zapisu pozwalającego udzielać kasom takich kredytów nie było w rządowej wersji ustawy. Została wprowadzona przez posłów PiS podczas sejmowych prac nad projektem.