Dzięki pierwszym w Polsce transakcjom sekurytyzacyjnym, przeprowadzonym w ostatnich miesiącach, właściciela zmieniły wierzytelności o łącznej wartości nominalnej przekraczającej miliard złotych. Przeszły one z rąk największych banków w posiadanie funduszy sekurytyzacyjnych. Wśród sprzedanych aktywów, znaczący pakiet stanowiły wierzytelności korporacyjne. Nominalna wartość każdej z nich wynosiła od kilkuset tysięcy do kilkudziesięciu milionów złotych.
Jak dojść swego
- W dochodzeniu takich roszczeń bardzo istotną rolę odgrywa windykacja sądowa - uważa Sebastian Stańko, radca prawny z kancelarii Raven. Taki rodzaj windykacji obejmuje nie tylko dochodzenie roszczeń przed sądem, ale także np. uczestniczenie w postępowaniach upadłościowych.
Zdaniem Sebastiana Stańki, spodziewać się można, że fundusze sekurytyzacyjne z czasem zaczną szerzej niż dotychczas stosować metody windykacji sądowej również w stosunku do dłużników-konsumentów. Wydaje się to bardzo prawdopodobne, tym bardziej że ustawodawca w pewien sposób uprzywilejował fundusze w zakresie dowodzenia zasadności ich roszczeń. Podobnie jak banki, także mają one możliwość wystawienia wyciągu ze swych ksiąg, który ma moc dokumentu urzędowego. W polskich warunkach to rozwiązanie wydaje się niezwykle istotne.
Aby wygrać sprawę przed sądem, wierzyciel potrzebuje dowodów, najlepiej w postaci dokumentów, które potwierdzą zasadność jego żądań. Według Sebastiana Stańki, zanim wystąpi się na drogę sądową, warto skonsultować się z firmą windykacyjną. Po próbach działań polubownych może ona doradzić, w których sprawach windykacja sądowa może się zakończyć orzeczeniem korzystnym dla wierzyciela i egzekucją należności.