Wrocławska grupa, specjalizująca się w produkcji wyrobów z miedzi, poinformowała, że w tym roku zarobi 40,2 mln zł przy 1,72 mld zł przychodów. Wcześniej, w lipcu, planowała 25,5 mln zł zysku i ponad 1,4 mld zł przychodów. W czerwcu natomiast - 16 mln zł zysku i 1,35 mld zł sprzedaży. - Obecna prognoza, zakładająca 40 mln zł zysku, jest bardzo konserwatywna. To nasze minimum. Wolimy wielokrotnie mile zaskoczyć, niż chociaż raz pozwolić sobie na wpadkę - twierdzi Andrzej Libold, prezes Hutmenu.

Spółka przeprowadzi też emisjź akcji serii B - jest na to zgoda rady nadzorczej. Inwestorom zostanie zaoferowane 17 mln walorów. Jak siź dowiedzieliśmy, bździe to wyjątkowo tania i atrakcyjna oferta w porównaniu z obecną wyceną giełdową papierów (137,8 zł). - Czźść pieniźdzy z emisji (80 mln zł) pójdzie na spłatź długu wobec naszego właściciela - Impexmetalu. Reszta na razie zasili kapitał obrotowy. Za te środki chcemy również przejmować oraz rozpocząć nową działalność. Szczegóły mogą zostać podane zaskakująco szybko - zapowiada prezes Libold.

Jak się dowiedzieliśmy, spółka jest blisko przejęcia jednego z dużych przedsiębiorstw przemysłowych i wcale nie musi czekać z zawarciem transakcji na środki z emisji. Kredyt na tę inwestycję już zagwarantował jeden z banków. Co na to prezes? - Nie komentuję. Na podanie szczegółów jest za wcześnie. Nawet zakładając, że jest to prawda, ujawnienie nazwy tego podmiotu bardzo zaszkodziłoby naszym rozmowom - mówi Andrzej Libold. Prezes nie ma wątpliwości, że oferta serii B się sprzeda. Chętnych na Hutmen, jego zdaniem, nie brakuje. - Rozmawiałem z wieloma funduszami, część z nich reprezentowała kapitał szwajcarski i brytyjski. Wiedzą, że w tej części Europy odgrywamy wiodącą rolę i nie może nas zabraknąć w ich portfelach. Myślę, że inwestorzy finansowi powalczą o to, aby nabyć jak najwięcej praw poboru, zarówno poprzez kupno akcji teraz, jak i później, gdy będą już notowane prawa poboru - kończy A. Libold. Jedna "stara" akcja daje prawo do objęcia dwóch nowych.