W mniejszym lub większym stopniu rynki akcji dostrzegły wczoraj zniżkującą ceną ropy, która ciągnie w dół cały rynek towarów. Zmiana sposobu, w jaki postrzegana jest taniejąca ropa - czyli jako czynnik, który sugeruje zwolnienie tempa wzrostu w światowej gospodarce, a nie malejącą presję inflacyjną - dopiero się rozpoczął. Tak jak do niedawna praktycznie nie było negatywnych reakcji rynków akcji na coraz tańsze surowce, tak teraz można sobie wyobrazić, że każdy kolejny spadek indeksu CRB będzie mocniej odczuwalny. Wskaźnik znalazł się w piątek na najniższym poziomie od pół roku i na początku sesji poniedziałkowej jeszcze to osiągnięcie "poprawił". Ta sytuacja dla rynków wschodzących nie jest korzystna, co szczególnie mocno odczuli inwestorzy na giełdzie w Moskwie. Tamtejszy RTS stracił prawie 3 proc., co sugeruje, że o pokonaniu majowego szczytu możemy chwilowo zapomnieć. Warto zwrócić uwagę, że największy wpływ na spadek indeksu nie miały wcale notowania spółek energetycznych, ale Sbierbank. To skłania do postawienia tezy, że jak inwestorzy zagraniczni decydują się sprzedawać walory na danym rynku wschodzącym, to sprzedają wszystko. Inna sprawa, że walory Sbierbanku, zachowywały się w tym roku wyjątkowo dobrze na tle rynku.
Zakładając, że spadek RTS daje początek trwalszemu trendowi, jest to niekorzystna sytuacja także dla naszego rynku. Ostatnio zwiększył się wpływ rosyjskich spółek na wartość indeksu dla rynków wschodzących, wyliczanego przez Morgan Stanley. Indeks ten wyznacza kierunek także dla WIG20. Z punktu widzenia analizy technicznej, dalszy spadek wartości RTS jest bardzo prawdopodobny. Na wykresie doszło bowiem do wybicia dołem z analogicznej konsolidacji, w jakiej znajduje się warszawski indeks. Po wcześniejszym przełamaniu linii trendu wzrostowego wygląda to na istotną zmianę trendu. Roczna stopa zwrotu po raz pierwszy w tym roku spadła poniżej 70 proc. Wciąż jednak jest najwyższa w naszym regionie.