Leszek Balcerowicz nie znajduje się w sytuacji konfliktu interesów w związku z kierowaniem NBP i działalnością w fundacji CASE - oceniła jego żona w trakcie przesłuchania przez tzw. bankową komisjź śledczą. Wyjaśniła, że od 1997 r. L. Balcerowicz nie uczestniczy w pracach organów CASE. - Środki otrzymywane przez CASE od NBP były w zdecydowanej większości "podpisane", zanim mój mąż objął stanowisko prezesa - stwierdziła przed komisją Ewa Balcerowicz, która pełni funkcję prezesa fundacji.
Pytana przez Romana Pawłowskiego (LPR), czy w czasie, gdy powstawała fundacja CASE (na początku lat 90.), ona i jej mąż spotykali się z prezesami banków na "luźniejszym gruncie, gruncie towarzyskim" i rozmawiali o prywatyzacji banków, odpowiedziała, że żaden z prezesów banków "nie należy do wąskiego grona przyjaciół moich i mojego męża".
Na początku wczorajszego posiedzenia komisji Aleksander Grad i Tomasz Szczypiński (PO) wnioskowali o wykluczeniu z przesłuchiwania E. Balcerowicz posłów Artura Zawiszy i Adama Hofmana (PiS). Według nich, Zawisza i Hofman nie byliby bezstronni. Ich wnioski zostały jednak przez komisję odrzucone.
Przedstawiciele PO zadeklarowali potem, że nie będą uczestniczyć w przesłuchaniach świadków do przyszłotygodniowej rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym. TK ma rozstrzygnąć, czy uchwała w sprawie powołania komisji śledczej była zgodna z ustawą zasadniczą.
PAP