Nie kupiliście Bakallandu, za to przejęliście jego największego konkurenta - mniejszą firmę Bakal Center. Czy uda się z nią podbić rynek?
To nasz główny cel. Chcemy zostać liderem na detalicznym rynku bakalii. W moim odczuciu Bakal Center do tej pory nie osiągnął tej pozycji, ponieważ brakowało mu kapitału. Zamierzamy spółkę dofinansować. Dzięki połączeniu z nami ma ona też łatwiejszy dostęp do surowców. Nasz wspólny potencjał jest naprawdę duży.
Tworzenie silnej grupy zapowiada Bakalland, który sięgnie po kapitał z giełdy. Czy nie obawiacie się, że pokrzyżuje Wam plany?
Trzymamy za nich kciuki. Na rynku jest miejsce dla dwóch, a nawet trzech dużych graczy. Polityka wielu odbiorców, zwłaszcza sieci handlowych, jest taka, że nie opierają się na jednym dostawcy. Szukają dywersyfikacji.
Jak firma zamierza osiągnąć wzrost udziału w rynku?