Resort skarbu mniej więcej co miesiąc udostępnia dane o wpływach z prywatyzacji. Z ostatnich informacji wynika, że miesięczne postępy nie przekraczają 1 proc. pierwotnego planu, czyli 5,5 mld zł. Według danych z 30 czerwca br., resort skarbu wykonał 7,16 proc. planu. Niecały miesiąc później było to już 7,79 proc. Na początek września 8,59 proc. planu.
Plan będzie wykonany
w październiku
Gdyby tempo prywatyzacji pozostało takie, jak w ostatnich dwóch miesiącach, to 5,5 mld zł moglibyśmy się spodziewać za mniej więcej 12,5 roku. Resort skarbu doskonale zdaje sobie z tego sprawę, bo tegoroczne prognozy obniżył ostatnio do 1 mld zł. Sprawa jednak wciąż nie wygląda dobrze, bo jeśli utrzyma się obecne tempo prac, to 1 mld zł uda się osiągnąć w październiku... przyszłego roku. Oczywiście, jest to uproszczenie. Dochody z prywatyzacji nie rosną liniowo. Zazwyczaj plan udaje się osiągnąć dzięki jednej, dwóm dużym prywatyzacjom. Cóż z tego, skoro o żadnych "dużych" sprzedażach w tym roku nie słychać. Wyjątkiem jest Ruch, ale jego debiut odbędzie się poprzez nową emisję, więc Skarb Państwa na tej prywatyzacji nie zarobi.
Resort skarbu doskonale realizuje politykę, jeśli chodzi o sprzedaż małych spółek. Od początku roku wpływy z prywatyzacji bezpośredniej wyniosły ponad 240 mln zł, czyli o ok. 20 proc. więcej, niż zakładano. Prywatyzacja bezpośrednia to sposób na szybkie zmiany w małych i średnich firmach. Tyle tylko, że za ten rodzaj przekształceń odpowiedzialni są głównie wojewodowie, a nie sam resort. Trudno więc traktować 240 mln z prywatyzacji bezpośredniej jako wyłączną zasługę pracowników ministerstwa skarbu.