Lipcowy deficyt na rachunku obrotów bieżących był niemal sześciokrotnie większy od oczekiwań analityków. Ankietowani przez "Parkiet" ekonomiści spodziewali się, że wyniesie 145 mln euro. Tymczasem faktycznie deficyt sięgnął niemal 800 mln euro.

Znacznie większy od oczekiwań okazał się import. Ekonomiści przewidywali wzrost o niecałe 21 proc., natomiast według NBP wzrost przekroczył 27 proc.

- W ten sposób daje o sobie znać szybko rosnący popyt krajowy - powiedział Piotr Bielski, ekonomista Banku Zachodniego WBK. Według niego, do większych wydatków na towary sprowadzane z zagranicy przyczyniają się zarówno konsumenci, jak i firmy. Przedsiębiorstwa kupują w innych krajach np. maszyny i urządzenia do powstających zakładów. Piotr Bielski zwrócił uwagę, że po części wzrost importu jest związany również z utrzymującą się wysoką dynamiką eksportu. - Polskie firmy kupują za granicą np. surowce, wykorzystywane do produkcji towarów, które trafiają z powrotem za granicę - wyjaśnił ekonomista.

Eksport był w lipcu o 17,3 proc. większy niż rok wcześniej. Analitycy spodziewali się, że dynamika przekroczy 20 proc. Zdaniem analityka BZ WBK, nie ma jednak w tym wypadku mowy o rozczarowaniu. - Kilkunastoprocentowy wzrost to bardzo dobry wynik - ocenił P. Bielski. Według niego, w najbliższych miesiącach nadal możemy się spodziewać wysokiego wzrostu eksportu.

Z danych NBP wynika, że lipiec był pierwszym miesiącem od września ub.r., w którym zwiźkszyła siź obecność zagranicznych inwestorów na naszym rynku akcji. W lipcu różnica miźdzy walorami kupionymi i sprzedanymi przez zagranicznych graczy wyniosła 113 mln euro. Przez dwanaście miesiźcy (sierpień 2005-lipiec 2006) odpływ kapitału z naszego rynku akcji wyniósł 1,1 mld euro. W tym czasie nasi inwestorzy kupili na zagranicznych rynkach walory o wartości 1,6 mld euro. W lipcu popularnością cieszyły siź polskie papiery dłużne.