Słowacki rząd przystępuje do realizacji haseł przedwyborczych, obiecujących pomoc najbiedniejszym. Prawdopodobnie poprosi urząd zajmujący się regulacją przedsiębiorstw użyteczności publicznej o doprowadzenie do obniżki cen gazu, elektryczności i bieżącej wody.
Na stronach internetowych słowackiego gabinetu pojawił się wczoraj projekt rozporządzenia, przygotowanego przez Ministerstwo Gospodarki, które wzywa Urząd Infrastruktury Sieciowej do doprowadzenia w przyszłym roku do obniżki cen. Koszty elektryczności ponoszone przez gospodarstwa domowe miałyby spaść o 5,4 proc., gazu - o 1,4 proc., a wody - o 5 proc. Jest to kolejna oznaka zacieśniania przez rząd kontroli nad gospodarką.
Obecny premier Robert Fico z populistycznej partii Smer wielokrotnie krytykował politykę poprzedniego rządu Mikulasa Dziurindy, który częściowo sprzedał przedsiębiorstwa użyteczności publicznej inwestorom zagranicznym. Fico zarzucał firmom, że skupiają się wyłącznie na generowaniu zysków i zbyt mocno podnoszą ceny dla gospodarstw domowych. Minister gospodarki Lubomir Jahnatek rozważał niedawno odkupienie udziałów w słowackich spółkach energetycznych od zagranicznych inwestorów.
Opublikowany wczoraj projekt rozporządzenia mógł być formą nacisku na urząd infrastruktury, który miał wczoraj zdecydować, czy zgodzić się na podwyżkę cen zaproponowaną przez Slovensky Plynarensky Priemysel - krajowego dystrybutora gazu, będącego w 49 proc. własnością francuskiego koncernu Gaz de France i niemieckiego E. ON Ruhrgas (reszta należy do państwa). Firma chce podnieść od początku października ceny błękitnego paliwa o 15 proc., tłumacząc, że jest to spowodowane wzrostem kosztów płaconych dostawcom.
Bloomberg