Reklama

Populiści nie tacy straszni jak ich malują

Gdzie najlepiej zainwestować? W regionie do wyboru jest Polska i Słowacja z populistami, Czechy z mniejszościowym rządem, i Węgry z dość przewidywalną polityką, ale najgorszą gospodarką

Publikacja: 13.09.2006 09:00

Ekonomiści zgodnie twierdzą, że zagraniczni inwestorzy zdążyli się przyzwyczaić do specyfiki sceny politycznej w Europie Środkowej. Ani propozycje Samoobrony Andrzeja Leppera, ani populistyczne wystąpienia słowackiego premiera Roberta Fico nie robią na nich większego wrażenia. - W Polsce od czasu wyborów rynek finansowy nie ma wsparcia ze strony polityki - mówi "Parkietowi" Jeff Gable, starszy ekonomista w londyńskim Barclays Capital. - Złoty zareagował na wyniki wyborów w 2005 r., ale teraz trzyma się mocno - zauważa Dwyfor Evans, analityk londyńskiego Bank of America.

Zdaniem ekonomistów, jeżeli za miernik atrakcyjności inwestycyjnej kraju przyjąć kształtowanie się kursu waluty, to Polska wypada bardzo dobrze na tle innych państw regionu. - Złoty w ciągu najbliższych tygodni w stosunku do euro może się umocnić najbardziej ze wszystkich środkowoeuropejskich walut - twierdzi Gable.

Inwestorzy nie lubią koalicji

W Polsce rząd tworzą trzy partie - PiS, Samoobrona i LPR, na Słowacji Smer współpracuje z nacjonalistami i ruchem narodowo-ludowym, co zapewniło mu 85 miejsc w 150-osobowym parlamencie. W Czechach do niedawna było duże zamieszanie polityczne, bo socjaliści z CSSD wraz komunistami z KSCM zdobyli w czerwcowych wyborach tyle samo głosów, ile zwycięska centroprawica (ODS) wraz z dwoma sprzymierzonymi partiami, co dało obu opcjom po 100 miejsc w izbie niższej. W poniedziałek, 4 września, został wprawdzie powołany nowy rząd z Mirkiem Topolankiem na czele, ale wciąż nie ma on większości. Na Węgrzech socjaliści pod wodzą Ferenca Gyurcsanya zdobyli 186 mandatów w liczącym 386 miejsc parlamencie. Razem ze Związkiem Wolnych Demokratów oraz sześcioma posłami, którzy startowali w jednomandatowych okręgach wyborczych pod wspólnym szyldem obu partii, mają 210 mandatów.

Pierwsze półrocze minęło w Europie Środkowej, poza Polską, pod znakiem wyborów. Nad Wisłą jednak w tym czasie rząd zmienił się na koalicyjny. Tym samym w żadnym z czterech największych krajów regionu nikt nie rządzi samodzielnie - zauważa Evans. - To zupełnie inne okoliczności. niż w większości krajów na Zachodzie, gdzie państwem kieruje przeważnie jedna opcja polityczna - dodaje. Jego zdaniem, nie jest to najlepsza sytuacja z punktu widzenia inwestorów, ponieważ każda partia chce przepchnąć własne propozycje, co sprawia, że zmiany są mniej przewidywalne.

Reklama
Reklama

Liczy się gospodarka

Wysoką stopę zwrotu ze środkowoeuropejskich aktywów zapewnia dynamicznie rozwijająca się gospodarka. W II kwartale najwyższy wzrost PKB wśród czwórki państw zanotowała Słowacja, gdzie wyniósł on o 6,7 proc., i Czechy - zwyżka o 6,2 proc. Polska rozwijała się w tym czasie nieco wolniej, bo gospodarka powiększyła się o 5,5 proc., ale zdaniem ekonomistów, to również bardzo dobry rezultat.

Jeżeli przyjąć, że sytuację na rynku odzwierciedla waluta, to nie bez przyczyny Czechy wypadają najlepiej w Europie Środkowej. - Korona, choć w ostatnich tygodniach podlegała pewnym wahaniom, jest najsilniejszą walutą regionu. W stosunku do euro umocniła się w tym roku o 3,25 proc., co zapewniło jej trzecie miejsce na świecie w zestawieniu walut, które najbardziej zyskały względem europejskiego pieniądza - wyjaśnia nam Tania Kotsos, specjalista od rynków wschodzących w londyńskim oddziale Royal Bank of Canada. - To nadzwyczaj dobry wynik, bo tylko 11 walut było silniejszych niż euro - dodaje. Analitycy podkreślają również małe ryzyko inwestowania w Czechach. - Korona charakteryzuje się bardzo niską podatnością na wahania, bo saldo wymiany handlowej jest dobre, a stopy procentowe, które wynoszą 2,5 proc. i należą do najniższych w Europie, nie przyciągają spekulacyjnego kapitału - tłumaczy "Parkietowi" Elisabeth Grunie, ekonomista z BNP Paribas w Londynie.Złoty również ma się stosunkowo dobrze, jednak od początku roku traci w stosunku do europejskiej waluty i po spadku o ok. 3 proc. od początku roku, jest na 25. miejscu w zestawieniu najbardziej zniżkujących walut.

Węgry, które borykają się z bliźniaczym deficytem, mają najsłabszą walutę w regionie, która straciła w tym samym okresie 8,6 proc., co daje jej 15. miejsce w niechlubnym rankingu. - Ponieważ czeska korona jest w innym zestawieniu, nie można bezpośrednio porównywać tych wyników, jednak daje to pewien obraz sytuacji - tłumaczy Kotsos.

Polityka na drugim planie

Inwestorzy szukają możliwie wysokiej stopy zwrotu, którą można osiągnąć przy niskim ryzyku. Choć na Węgrzech scena polityczna jest najbardziej stabilna w regionie, to ulokowany tam kapitał nie przyniesie raczej sowitego zysku. - Ważne jest, kto rządzi krajem, jednak na pierwszym planie zawsze są wyniki ekonomiczne. W krótkim okresie warto wejść do Polski, Słowacji lub Czech - mówi Grunie.

Reklama
Reklama

- Czechy wymagają wprowadzenia paru reform, ale ponieważ gospodarka jest zdrowa, inwestorzy nie przywiązują do tego takiej wagi - tłumaczy Evans. - Polska ma teraz złą prasę na Zachodzie. Zapracowali na to wasi politycy, którzy robią duże zamieszanie. Dopóki jednak są niegroźni, to finansiści ich ignorują - wyjaśnia Clemens Grafe, ekonomista rynków wschodzących w londyńskim biurze banku UBS.

Zdaniem Tanii Kotsos, polityka jest tym ważniejsza, im w gorszej sytuacji jest rynek. Jeżeli ten ma się dobrze, to schodzi ona w oczach inwestorów na dalszy plan. Ekonomistka uważa jednocześnie, że w krajach rozwijających się kształt rządu jest stosunkowo ważny.

Kiedy będzie euro?

Dla analityków ważnym wyznacznikiem stabilności rządu jest stosunek do euro. Im władza bardziej zdeterminowana, by wspólną walutę przyjąć wcześniej, tym lepiej jest oceniana przez ekonomistów.

Niedawne dyskusje na Węgrzech na temat scenariusza, według którego kraj ma postępować, by zamienić forinta na euro, były bardzo dobrze odebrane przez inwestorów. - Rząd Ferenca Gyurcsanya, po przedstawieniu planu wejścia do strefy euro w 2011 r., bardzo zyskał na wiarygodności - mówi Lucy Bethell, ekonomistka z Royal Bank of Scotland. Zdaniem Tanii Kotsos, teraz w tym kraju nawet lepiej inwestować, niż w Polsce, Czechach i Słowacji, pod warunkiem, że lokujemy kapitał na 10 lat. Jednocześnie zaznacza, że nie bez znaczenia są najwyższe stopy procentowe w Europie, które wynoszą 7,5 proc.

Dwyfor Evans z Bank of America twierdzi, że Węgry są zdecydowanie w tyle za innymi państwami regionu. Ponieważ kraj wymaga reform, będzie mieć problemy z wejściem do systemu kursowego ERM II, a później z akcesją do strefy euro.

Reklama
Reklama

Zdaniem ekonomistów, to, że Polska nie wyznaczyła terminu przyjęcia wspólnej waluty, nie ma tak dużego znaczenia. W naszym przypadku wyniki gospodarcze, a nie polityka, pracują na wizerunek kraju. Również to, czy na Słowacji i w Czechach będzie się niedługo płacić w euro, nie ma tak dużego znaczenia, bo inwestorom wystarcza fakt, że gospodarka będzie się wciąż dynamicznie rozwijać.

Polityka nie szkodzi giełdzie?

Czechy z niskimi stopami procentowymi nie zachęcają do lokowania kapitału w obligacjach. - Tu się inwestuje w akcje - mówi Gable.

Inwestorów przyciąga też warszawska giełda, która od początku roku wzrosła najbardziej w regionie - WIG20 zyskał 12,4 proc. Tania Kotsos uważa, że ponieważ w Polsce rynek kapitałowy odgrywa dużą rolę, to zagraniczni inwestorzy kupując akcje na GPW, wpływają również na kurs złotego, którego muszą kupić, zanim nabędą walory spółek. Nasza waluta jest więc najbardziej skorelowana z lokalnym indeksem akcji spośród wszystkich krajów regionu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama