Ekonomiści zgodnie twierdzą, że zagraniczni inwestorzy zdążyli się przyzwyczaić do specyfiki sceny politycznej w Europie Środkowej. Ani propozycje Samoobrony Andrzeja Leppera, ani populistyczne wystąpienia słowackiego premiera Roberta Fico nie robią na nich większego wrażenia. - W Polsce od czasu wyborów rynek finansowy nie ma wsparcia ze strony polityki - mówi "Parkietowi" Jeff Gable, starszy ekonomista w londyńskim Barclays Capital. - Złoty zareagował na wyniki wyborów w 2005 r., ale teraz trzyma się mocno - zauważa Dwyfor Evans, analityk londyńskiego Bank of America.
Zdaniem ekonomistów, jeżeli za miernik atrakcyjności inwestycyjnej kraju przyjąć kształtowanie się kursu waluty, to Polska wypada bardzo dobrze na tle innych państw regionu. - Złoty w ciągu najbliższych tygodni w stosunku do euro może się umocnić najbardziej ze wszystkich środkowoeuropejskich walut - twierdzi Gable.
Inwestorzy nie lubią koalicji
W Polsce rząd tworzą trzy partie - PiS, Samoobrona i LPR, na Słowacji Smer współpracuje z nacjonalistami i ruchem narodowo-ludowym, co zapewniło mu 85 miejsc w 150-osobowym parlamencie. W Czechach do niedawna było duże zamieszanie polityczne, bo socjaliści z CSSD wraz komunistami z KSCM zdobyli w czerwcowych wyborach tyle samo głosów, ile zwycięska centroprawica (ODS) wraz z dwoma sprzymierzonymi partiami, co dało obu opcjom po 100 miejsc w izbie niższej. W poniedziałek, 4 września, został wprawdzie powołany nowy rząd z Mirkiem Topolankiem na czele, ale wciąż nie ma on większości. Na Węgrzech socjaliści pod wodzą Ferenca Gyurcsanya zdobyli 186 mandatów w liczącym 386 miejsc parlamencie. Razem ze Związkiem Wolnych Demokratów oraz sześcioma posłami, którzy startowali w jednomandatowych okręgach wyborczych pod wspólnym szyldem obu partii, mają 210 mandatów.
Pierwsze półrocze minęło w Europie Środkowej, poza Polską, pod znakiem wyborów. Nad Wisłą jednak w tym czasie rząd zmienił się na koalicyjny. Tym samym w żadnym z czterech największych krajów regionu nikt nie rządzi samodzielnie - zauważa Evans. - To zupełnie inne okoliczności. niż w większości krajów na Zachodzie, gdzie państwem kieruje przeważnie jedna opcja polityczna - dodaje. Jego zdaniem, nie jest to najlepsza sytuacja z punktu widzenia inwestorów, ponieważ każda partia chce przepchnąć własne propozycje, co sprawia, że zmiany są mniej przewidywalne.