Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo otrzymuje już pierwsze wyniki analiz od firm prowadzących studium wykonalności i opłacalności importu skroplonego gazu ziemnego do Polski. - Do końca września będziemy analizować i weryfikować materiały. W październiku zarząd i rada nadzorcza zajmą się raportem podsumowującym analizy - mówi Tadeusz Zwierzyński, nowo powołany wiceprezes ds. projektów strategicznych PGNiG. Dodaje, że decyzja w sprawie lokalizacji gazoportu i rozpoczęcia wdrażania projektu powinna zapaść przed końcem roku.
Konsorcjum stworzone przez PricewaterhouseCoopers bada, czy i w jakich warunkach opłaca się PGNiG importować skroplony gaz ziemny (LNG). Jednym z kluczowych elementów infrastruktury, która musiałaby powstać, gdyby zdecydowano się realizować projekt, jest port do odbioru LNG ze statków. Możliwe lokalizacje to Gdańsk i Świnoujście. Jak się dowiedzieliśmy, gazowy terminal powstawałby w dwóch etapach. Pierwszy obejmowałby budowę gazoportu o przepustowości 2-2,5 mld m3 gazu rocznie do 2011 roku. - To wydatek rzędu 300 mln euro - szacuje wiceprezes Zwierzyński. Później terminal mógłby być rozbudowany, tak aby jego przepustowość wzrosła do 5 mld m3 gazu rocznie. Dla porównania, Polska zużywa co roku około 13,5 mld m3 gazu ziemnego.
Mimo dużego zużycia PGNiG od końca I kwartału 2005 roku nie zarabia na handlu tym paliwem. Dlatego spółka chce podnieść jego cenę. W Urzędzie Regulacji Energetyki (URE) cały czas trwają prace nad ustaleniem, czy wniosek PGNiG w sprawie podwyżki ceny gazu dla odbiorców hurtowych jest zasadny. - Możliwe że dziś zapadnie decyzja, ale nie jest to jeszcze pewne - usłyszeliśmy w biurze prasowym URE. Giełdowa spółka od lipca tego roku stara się o zmianę ceny niebieskiego paliwa. Obecny wniosek rozpatrywany przez urząd jest trzecim, jaki firma złożyła w ostatnich tygodniach. Najnowsza propozycja gazowego potentata zakłada podniesienie ceny surowca o 4,9 proc. Wcześniej apetyt firmy był znacznie większy. Wnioskowała o podwyżkę rzędu 10,2 proc., a później o 8 proc. Na poprzednie propozycje gazowego monopolisty URE nie wyraził zgody. Spółka obniżyła planowaną podwyżkę, tłumacząc to spadkiem kursu dolara. W tej walucie rozlicza bowiem kontrakty importowe. Firma zapewnia, że zmiana cen gazu nie uderzy zbytnio w kieszenie ostatecznych odbiorców. W zależności od tego, do czego używany jest gaz w gospodarstwie, klienci zapłacą miesięcznie od 40 groszy do prawie 7 zł więcej.