Ankietowani przez "Parkiet" w ubiegłym tygodniu ekonomiści spodziewali się wzrostu cen o 1,4 proc. (taka była średnia prognoz). Roczna inflacja w sierpniu wyniosła 1,6 proc. i była o 0,5 pkt proc. wyższa niż miesiąc wcześniej. Z takim przyśpieszeniem inflacji mieliśmy do czynienia pierwszy raz od siedmiu lat. Czy powinniśmy się obawiać, że inflacja może być aż tak wysoka, by zmusić Radę Polityki Pieniężnej do podwyżki stóp procentowych? Analitycy uspokajają, że nie.
Droższe paliwa i żywność
- Wzrost inflacji, a także to, że była ona wyższa od oczekiwań, nie jest efektem presji popytowej - wyjaśnia Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. Według niego, na wzrost inflacji "zapracowały" wyższe ceny żywności i paliw. I w jednym, i w drugim przypadku podwyżek można się było spodziewać. Na ceny żywności miała wpływ susza (z tego powodu w ubiegłym miesiącu nie potaniały np. warzywa, których ceny w tym okresie zwykle idą w dół). Paliwa drożały ze względu na wysokie ceny ropy.
Podwyżki cen drobiu i cukru
Ł. Tarnawa za zastanawiające uznał duże podwyżki cen drobiu (w sierpniu podrożał o 8,1 proc.) i cukru (ceny zwiększyły się o 5,0 proc.). - To może być konsekwencja nagłaśniania w mediach sprawy cen żywności. Producenci i sprzedawcy najwyraźniej pozwolili sobie na podwyżki, a konsumenci nie zaprotestowali - mówi ekonomista, zaznaczając, że to tylko jedno z możliwych wyjaśnień.