Rosjanie potwierdzają, że Kęty są w orbicie zainteresowania aluminiowego giganta. Przejęcie polskiej firmy byłoby możliwe dopiero po połączeniu RusAlu, trzeciego na świecie dostawcy aluminium, Sualu (razem kontrolują 100 procent produkcji tego metalu na lokalnym rynku) i szwajcarskiego Glencore?a, globalnego lidera pod względem handlu surowcami. - Niestety, nie możemy na razie udzielać żadnych komentarzy na temat planowanej fuzji - mówi Olga Sanarowa z biura prasowego RusAlu. Dodaje, że po połączeniu koncern będzie starał się szybko rozwijać, aby stać się niekwestionowanym światowym liderem. W tym celu ma zamiar modernizować zakłady, budować nowe oraz kupować inne podmioty z branży na całym świecie, w tym w Polsce. Kiedy zaczną się te przejęcia? - Na razie nie mogę powiedzieć - odpowiada Olga Sanarowa.
Co o potencjalnej zmianie w akcjonariacie Kęt myśli Dariusz Mańko, prezes polskiej spółki? - Cieszę się z planów RusAlu. Jeśli Rosjanie chcą przetwarzać aluminium, a nie tylko je produkować, to automatycznie znacznie wzrasta wartość mojej firmy - mówi. Jego zdaniem, Kęty są idealnym celem przejęcia dla wschodniego giganta. - Mamy dobre produkty, przedstawicielstwa w Europie i efektywne zarządzanie - wylicza Dariusz Mańko.
Ciepłe zaproszenie
Prezes Grupy Kęty widzi w rosyjskiej ekspansji szansę dla polskiej spółki. - Funkcjonowanie w ramach największego na świecie koncernu jest interesujące - uważa Dariusz Mańko. Rosjanie mogą po prostu kupić akcje Kęt na giełdzie lub porozumieć się z większymi akcjonariuszami. Prezes tłumaczy, że przejęcie Kęt to dla aluminiowego giganta najłatwiejszy i najtańszy sposób, by wejść na rynek europejski z wyrobami aluminiowymi, a nie samym surowcem. - Rosjanie pozyskaliby ponadto fachową kadrę, zaawansowaną myśl techniczną i gotową bazę klientów - dodaje prezes Kęt. Jego zdaniem, zakup polskiej spółki nie byłby też znacznym wydatkiem dla powstającej firmy, która obraca miliardami dolarów.
Przejęcie Kęt przez nowy podmiot mogłoby być dla niego stosunkowo proste. Rynkowa wycena polskiego przedsiębiorstwa wynosi obecnie około 1,6 mld zł, czyli niedużo jak na możliwości wschodniego olbrzyma (sam RusAl sprzedał w zeszłym roku aluminium za 6,1 mld dolarów, a jego inwestycje przekroczyły 2 mld dolarów). Rodzima spółka ma także stosunkowo rozproszony akcjonariat. Mogłoby to ułatwić Rosjanom kupno akcji w drodze wezwania. Nieco ponad 16,3 proc. walorów Kęt ma ING (fundusz emerytalny i inwestycyjny). Prawie 34 proc. papierów mają łącznie kolejne fundusze i bank: PZU Złota Jesień OFE, Commercial Union OFE, Pioneer Pekao Investment Management, Julius Baer Investment Management oraz Raiffeisen Zentralbank Osterreich. Resztę kapitału Kęt (blisko 50 proc.) posiadają drobni inwestorzy.