Dopiero w pierwszej połowie listopada dojdzie do oferty publicznej notowanego już na giełdzie Swarzędza. Pieniądze na rozwój sieci sprzedaży, czyli ok. 16 mln zł, trafią do spółki na początku grudnia.
Tydzień temu spółka złożyła prospekt w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Nowa emisja Swarzędza kierowana jest do dotychczasowych akcjonariuszy. Piątkowe walne zgromadzenie spółki wyznaczyło datę ustalenia prawa poboru nowych akcji na 27 października. To miesiąc później, niż spółka pierwotnie planowała (mówiono o 28 września). Skąd się wzięło to przesunięcie? - Dopiero złożyliśmy prospekt. Nie wiadomo, kiedy zatwierdzi go Komisja. Tym bardziej że sam urząd czekają wkrótce duże zmiany - tłumaczy Włodzimierz Ehrenhalt, prezes Swarzędza. Wstępnie ustalono, że zapisy na akcje będą miały miejsce od 13 do 17 listopada. Oferującym będzie krakowski DM IDMSA.
Zarząd producenta mebli nie kryje, że opóźnienie emisji nie jest korzystne. - Mamy już przygotowany program inwestycyjny. Czekamy tylko na pieniądze - wskazuje W. Ehrenhalt. Prezes szacuje, że trafią do spółki na początku grudnia. Wcześ-niej wielokrotnie podkreślał jednak, że sezon w branży meblarskiej zaczyna się tuż po wakacjach. - Na szczęście mamy pieniądze z niedawnej emisji obligacji (3 mln zł - przyp. red.). Przyglądamy się jednak każdej wydawanej złotówce - twierdzi. Swarzędz nie wyznaczył minimalnej liczby akcji, którą musi sprzedać, by emisja doszła do skutku. Oznacza to, że dopuszcza możliwość pozyskania z rynku mniej niż planowane 16 mln zł.
Swarzędz ma dziś cztery własne salony meblowe. Prezes jest zadowolony z ich działalności. - Sprzedaż rośnie. Ponadto salony warszawskie zaczynają już zarabiać na siebie - mówi W. Ehrenhalt. Gorzej jest z eksportem. Spółka chciała sprzedawać na Wschód. Wymaga jednak od potencjalnych klientów gwarancji bankowych. Ci nie kwapią się z ich przedstawianiem. Na razie więc meble Swarzędza zostają w Polsce.