Około 500 projektów do programu rozwoju wysokich technologii "Wędka Technologiczna" zgłosiły do tej pory instytuty naukowe z całej Polski. Teresa Lubińska, minister w Kancelarii Premiera, chce, aby na ich bazie powstały tzw. spółki technologiczne - podmioty tworzone przez naukowców przy współudziale biznesu i wsparciu z budżetu. Niektóre z nich, po pierwszych sukcesach rynkowych, mogłyby zaistnieć na warszawskiej giełdzie. - Rozmawiałam już w tej sprawie z prezesem GPW Ludwikiem Sobolewskim. Ma ciekawy pomysł stworzenia dodatkowego rynku dla mniejszych, innowacyjnych podmiotów - mówi T. Lubińska. O koncepcji stworzenia alternatywnego systemu obrotu dla spółek rozpoczynających działalność, z obniżonymi wymogami informacyjnymi, "Parkiet" informował już w sierpniu.

Według rządowego programu "Wędka Technologiczna", uczelnie i instytuty naukowe pozwalałyby na tzw. komercjalizację, a więc rynkowe wykorzystanie naukowych pomysłów swoich pracowników w zamian za odsetek przychodu. Rząd nie chce narzucać szczegółowych wytycznych, jaką formę prawną przyjmować mają powstające spółki. - Na pewno część z nich zostanie spółkami akcyjnymi - uważa T. Lubińska.

W przyszłorocznym budżecie minister chce wygospodarować na nowe podmioty 900 mln zł. Rok później - 1,2 mld zł. Negocjacje w tej sprawie odbędą się na jutrzejszym posiedzeniu rządu. Pomysł popiera Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz resort gospodarki. 45 proc. tych pieniędzy ma bowiem trafić na konta Krajowego Funduszu Kapitałowego, ulokowanego w Banku Gospodarstwa Krajowego. Stamtąd - na wsparcie prywatnych funduszy inwestujących w nowe, ryzykowne przedsięwzięcia. - KFK powinien się stać funduszem funduszy i przyśpieszyć rozwój segmentu venture capital w Polsce - tłumaczy T. Lubińska.

Ministerstwo Gospodarki zakończyło podobno prace nad rozporządzeniem, precyzującym zasady wydatkowania środków Funduszu. Bez tych przepisów KFK był przez ponad rok "martwy".

Minister ostrzega, że gdy rząd nie znajdzie pieniędzy na "Wędkę Technologiczną", poprosi o pomoc posłów.